Klasy sportowe i szkoła muzyczna to nie koszt. To inwestycja w ludzi!
Jako rodzic dziecka, które ukończyło cykl nauki w klasie sportowej w Szkole Podstawowej nr 2 w Ostrowi Mazowieckiej, wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: czy warto? Czy wysiłek, dodatkowe obowiązki, reorganizacja życia rodzinnego, a czasem także stres i zmęczenie dziecka – mają sens? Dziś, z pełnym przekonaniem, mogę powiedzieć: tak, warto. I to bardziej, niż wielu decydentów chce dziś przyznać.
Korzyści i zagrożenia – uczciwie, bez lukru
Oddziały sportowe, jak każda forma intensywnego kształcenia, niosą ze sobą zarówno korzyści, jak i wyzwania. To większa dyscyplina, odpowiedzialność, praca zespołowa, ale też zmęczenie, presja i konieczność pogodzenia nauki z treningami. Jednak właśnie te elementy budują coś, czego nie da się wpisać w żadną tabelkę – charakter.
Dziecko uczy się systematyczności, walki o cel, radzenia sobie z porażką, współzawodnictwa, ale też współpracy. Uczy się, że sukces wymaga wysiłku, a niepowodzenie nie jest końcem świata, tylko lekcją. Dokładnie te same mechanizmy obserwujemy w Szkole muzycznej – godziny ćwiczeń, występy, stres, samodyscyplina, konsekwencja. Sport i muzyka różnią się formą, ale kształtują w bardzo podobny sposób.
To są kompetencje przyszłości
Z perspektywy rodzica widzę jasno: te dzieci wyrastają na ludzi lepiej przygotowanych do dorosłego życia. Do pracy pod presją, do zarządzania stresem, do funkcjonowania w zespole. To są przyszli liderzy, menadżerowie, specjaliści – ludzie, którzy nie boją się wyzwań.
Nieprzypadkowo w wielu krajach, m.in. w USA, doświadczenie sportowe jest ogromnym atutem przy rekrutacji na stanowiska menadżerskie. Sportowiec to osoba, która już przeszła drogę wymagającą determinacji, odpowiedzialności i odporności psychicznej. Tego nie da się nauczyć wyłącznie z podręczników.
Doświadczenie pandemii – egzamin zdany wspólnie
Jako rodzice uczniów klas sportowych przeszliśmy również niezwykle trudny czas pandemii COVID-19. Były rozmowy o finansowaniu, o dostępności obiektów, o przyszłości zajęć. Była ogromna niepewność.
Ale był też dialog.
Ówczesne rozmowy z władzami samorządowymi – w tym z burmistrzem – odbywały się w bezpośrednich konsultacjach z rodzicami. Wspólnie wypracowywaliśmy rozwiązania, reagowaliśmy elastycznie na zmieniającą się sytuację finansową. Bez politycznych sporów, bez uchwał podejmowanych ponad naszymi głowami. To było trudne, ale zbudowało zaufanie i dało realne efekty. Przetrwaliśmy.
Dziś obserwuję podobną sytuację przy szkole muzycznej
Patrząc na obecną debatę wokół szkoły muzycznej, widzę te same emocje, te same obawy, ale też ten sam potencjał. Tylko że dziś zamiast spokojnej rozmowy coraz częściej pojawiają się suche wyliczenia, tabelki i argumenty kosztowe.
A przecież mówimy o rozwoju dzieci.
Dla wielu z nich sport czy muzyka to nie tylko pasja. To otwarcie się na świat, sposób na odnalezienie siebie, a czasem wręcz forma terapii po trudnych, pandemicznych doświadczeniach. „Kopnięcie piłki” czy „zagranie na skrzypcach” może mieć dla dziecka dokładnie takie samo, ogromne znaczenie emocjonalne i rozwojowe.
Ludzie są ważniejsi niż beton
Jeżeli naprawdę myślimy o przyszłości, o demografii, o przyciąganiu nowych mieszkańców – to musimy sobie jasno powiedzieć: nie przyciągną ich kolejne betonowe inwestycje. Nie chodniki, nie alejki, nie wizualne „klocki”, które dobrze wyglądają na zdjęciach.
Przyciągnie ich oferta dla rodzin i dzieci. Zajęcia sportowe, szkoła muzyczna, zawody, koncerty, wydarzenia kulturalne. To także promocja miasta – tak jak drużyna sportowa grająca w wyższej lidze czy konkursy muzyczne przyciągające uczestników i widzów z zewnątrz.
Równość szans – dostęp dla każdego
Nie wszystkich rodziców stać na prywatne lekcje muzyki czy drogie treningi. Publiczne klasy sportowe i szkoły muzyczne dają równość szans. Każde dziecko, niezależnie od sytuacji materialnej, może odkrywać swoje talenty i rozwijać pasje. To jest jedna z najważniejszych ról samorządu.
Apel do władz i radnych
Dlatego jako rodzic, z pełnym przekonaniem i odpowiedzialnością, apeluję do władz samorządowych i radnych: nie patrzcie wyłącznie w tabelki. Spójrzcie na dzieci. Na ich rozwój. Na przyszłe społeczeństwo, które dziś kształtujemy.
Proszę o kontynuowanie i wspieranie edukacji muzycznej oraz klas sportowych. Proszę o spokojną, mądrą rozmowę. Bo to nie są koszty – to są najlepsze możliwe inwestycje.
Na końcu zawsze liczą się ludzie.
Nie budynki. Nie beton.
Ludzie!
Z poważaniem
Łukasz Karpiej
Ojciec, Kibic i Mieszkaniec

