Przejdź do treści

Damian Skłodowski – Wyobraźmy sobie… nową jakość w Radzie Miasta

Bardzo chciałem uczestniczyć w 24. sesji Rady Miasta, która odbyła się 3 czerwca. To właśnie podczas niej radni debatowali nad Raportem o stanie miasta za 2025 rok. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym jest to wyjątkowy moment w ciągu roku – po zebraniu 50 podpisów poparcia mieszkańców każdy mieszkaniec gminy może zabrać głos podczas debaty nad raportem.

Teoretycznie mieszkaniec może wystąpić również podczas innych sesji, w punkcie dotyczącym wolnych wniosków, jednak wymaga to zgody przewodniczącego Rady, której nie można być pewnym. Natomiast podczas debaty nad raportem o stanie miasta udzielenie głosu mieszkańcowi, który zebrał wymaganą liczbę podpisów, jest obowiązkowe.

Chciałem po raz kolejny – pisałem o tym już w swoim premierowym artykule na portalu „Ostrów Mazowiecka Na Surowo” z 12 grudnia 2025 roku – publicznie zaapelować do Szanownych Radnych oraz Pana Burmistrza o poważną refleksję nad koniecznością nagrywania posiedzeń komisji Rady Miasta. Niestety, ze względów zawodowych nie mogłem uczestniczyć w sesji i osobiście poruszyć tego tematu. Słowa, które padły podczas obrad, tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że ten postulat powinien zostać zrealizowany jak najszybciej. Dodatkowo, po raz kolejny sesja nie zakończyła się w pełnym składzie Rady. Wszystko to skłoniło mnie do napisania tego artykułu i przedstawienia kilku propozycji zmian, które – w mojej ocenie – mogłyby sprawić, że Rada Miasta funkcjonowałaby sprawniej, odpowiedzialniej i bardziej transparentnie.

Nagrywanie komisji – czas na pełną transparentność

Chciałbym jeszcze raz wrócić do kwestii nagrywania posiedzeń komisji. Z każdego posiedzenia sporządzany jest protokół przez pracowników Urzędu Miasta. Dokumenty te są udostępniane mieszkańcom i publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej (mam nadzieję). Warto jednak pamiętać, że protokół nie jest stenogramem. To zawsze pewnego rodzaju streszczenie przygotowane przez konkretną osobę, która – siłą rzeczy – dokonuje własnej selekcji informacji.

Tymczasem w pracy komisji często liczy się każde wypowiedziane zdanie. Możliwość obejrzenia całego przebiegu posiedzenia pozwoliłaby rozwiać wszelkie wątpliwości i wyeliminować potencjalne nieporozumienia. A takie sytuacje się zdarzają. Podczas ostatniej sesji radna Bartkiewicz sugerowała, że radny Pecura uczestniczył w posiedzeniach określonej komisji, podczas gdy sam zainteresowany twierdził coś przeciwnego. Słyszałem również o sytuacji, w której w protokole zabrakło informacji uznawanych przez jednego z radnych za istotne. Dla osoby sporządzającej protokół mogły one nie wydawać się ważne. Nagranie pozwalałoby każdemu samodzielnie zweryfikować przebieg dyskusji.

To właśnie na komisjach prowadzone są najczęściej najbardziej merytoryczne i pogłębione rozmowy. Tam radni mają czas na zadawanie pytań, analizowanie dokumentów i rozwiewanie wszelkich wątpliwości, bez presji czasu. Podczas sesji bardzo często powtarzane są jedynie najważniejsze argumenty przedstawione wcześniej na komisjach – nierzadko dlatego, że sesje są transmitowane i uczestnicy chcą, aby ich stanowisko wybrzmiało publicznie. Efektem bywa jednak uproszczenie dyskusji, a czasami także nadanie jej bardziej widowiskowego niż merytorycznego charakteru.

Nagrywanie komisji pozwoliłoby również zweryfikować często powtarzaną opinię, że niektórzy radni milczą podczas sesji, ale są aktywni na komisjach. Mieszkańcy mogliby sami ocenić, którzy radni rzeczywiście angażują się w pracę merytoryczną, a którzy ograniczają swoją aktywność do udziału w głosowaniach. Oczywiście nie oznacza to, że wyborcy zawsze będą kierowali się takim kryterium, ale przynajmniej mieliby pełniejszy obraz pracy swoich przedstawicieli.

Przeciwnicy nagrywania komisji najczęściej wskazują na koszty oraz niewielkie zainteresowanie mieszkańców. Nie przekonują mnie te argumenty. Transmisje sesji również nie gromadzą ogromnej widowni, a mimo to nikt nie kwestionuje potrzeby ich prowadzenia. Jeśli zależy nam na budowaniu społeczeństwa obywatelskiego, powinniśmy zachęcać mieszkańców do interesowania się sprawami publicznymi, a nie z góry zakładać, że nikogo to nie obchodzi.

Redaktorzy portalu „Ostrów Mazowiecka Na Surowo”, powołując się na wyliczenia dotyczące jednego z samorządów, wskazywali, że koszt nagrywania i archiwizacji posiedzeń komisji wynosi niespełna 400 zł miesięcznie. Dlatego po raz kolejny publicznie deklaruję: jeżeli rzeczywiście są to koszty tego rzędu, jestem gotów pokrywać je z własnych środków, byle nagrania były dostępne dla mieszkańców.

Diety radnych – czas na nowe zasady

Skoro złożyłem publiczną deklarację, zamierzam jej dotrzymać. Z drugiej strony, jeśli miesięczny koszt nagrywania komisji rzeczywiście wynosi około 400 zł, wystarczyłoby, aby każdy z 21 radnych przeznaczył na ten cel około 19 zł ze swojej diety. Trudno uznać taką kwotę za poważne obciążenie.

Od dawna obserwuję transmisje z sesji i uważam za sytuację trudną do zaakceptowania, że praktycznie żadna z nich nie kończy się w pełnym składzie Rady. Podczas ostatniej sesji w końcowych głosowaniach uczestniczyło już tylko 15 radnych. Rekord padł jednak podczas 18. sesji, która odbyła się 29 października 2025 roku – w ostatnich minutach obrad na sali pozostało zaledwie 13 z 21 radnych.

Uważam, że warto byłoby wprowadzić elektroniczny system ewidencji obecności. Każdy radny rejestrowałby wejście i wyjście z sesji oraz komisji za pomocą karty lub identyfikatora. Wysokość diety mogłaby być uzależniona od rzeczywistego czasu uczestnictwa w pracach Rady i jej komisji.

Często słyszymy, że dieta radnego nie jest wynagrodzeniem, lecz rekompensatą za utracone dochody wynikające z wykonywania mandatu. Teoretycznie jest to prawda. W praktyce trudno jednak bezrefleksyjnie zaakceptować takie uzasadnienie. W ostatnim miesiącu dieta zwykłego radnego w Ostrowi Mazowieckiej wyniosła 2182,97 zł. Przewodniczący Rady, jego zastępcy oraz przewodniczący komisji otrzymują jeszcze dodatki funkcyjne. Zakładając, że w miesiącu odbywa się jedna czterogodzinna sesja oraz dwugodzinne posiedzenie komisji, daje to stawkę około 364 zł za godzinę udziału w obradach.

Oczywiście praca radnego nie ogranicza się wyłącznie do uczestnictwa w sesjach i komisjach. To również spotkania z mieszkańcami, analiza dokumentów, przygotowywanie interpelacji czy udział w szkoleniach. Jestem przekonany, że wielu radnych rzeczywiście poświęca na to swój czas. Obserwując jednak aktywność niektórych przedstawicieli naszej Rady, trudno oprzeć się wrażeniu, że ich zaangażowanie jest znacznie mniejsze. W takich przypadkach świadomość, że za samą obecność na sali i udział w kilku głosowaniach otrzymuje się tak wysoką dietę, może budzić uzasadnione wątpliwości mieszkańców.

Nie jestem zwolennikiem symbolicznych diet ani pracy społecznej radnych. Nie uważam również, że powinni otrzymywać wynagrodzenie na poziomie kilkudziesięciu złotych miesięcznie, jak ma to miejsce w naszym partnerskim mieście Brembate di Sopra. Uważam natomiast, że środki przeznaczone na wykonywanie mandatu powinny być wydawane wyłącznie na cele związane z pełnieniem funkcji: szkolenia, studia podyplomowe, organizację spotkań z mieszkańcami, koszty przejazdów służbowych czy zakup odzieży wymaganej podczas oficjalnych uroczystości. Takie wydatki powinny być przejrzyste i rozliczane.

Warto również wrócić do idei „Dietki Radnego”. Gdyby radni – ponad podziałami – zdecydowali się przekazywać część swoich diet na wspólny fundusz społeczny, można byłoby wesprzeć wiele wartościowych inicjatyw lokalnych. Z pewnością dodatkowe środki przydałyby się choćby Młodzieżowej Radzie Miasta czy Radzie Seniorów.

Radny też powinien rozliczać się ze swojej pracy

Uważam, że warto pójść o krok dalej i – obok rozliczania wydatków związanych z wykonywaniem mandatu – wprowadzić również coroczne podsumowanie działalności każdego radnego.

Każdego roku odbywa się debata nad Raportem o stanie gminy, po której Rada Miasta podejmuje uchwałę w sprawie udzielenia burmistrzowi wotum zaufania. Skoro burmistrz przedstawia mieszkańcom podsumowanie swojej działalności, podobny standard powinien obowiązywać również radnych.

Proponowałbym, aby każdy radny miał podczas takiej sesji około 15 minut na przedstawienie swojej aktywności z minionego roku. Mógłby opowiedzieć o odbytych spotkaniach z mieszkańcami, złożonych interpelacjach, inicjatywach, pracy w komisjach, szkoleniach, zdobytych kwalifikacjach czy najważniejszych problemach, którymi się zajmował. Forma takiego wystąpienia mogłaby być całkowicie dowolna – liczyłaby się przede wszystkim treść.

Nie widzę potrzeby przeprowadzania jakiegokolwiek głosowania nad działalnością radnych. Najlepszym recenzentem ich pracy są mieszkańcy, którzy dokonują oceny przy urnach wyborczych. Takie coroczne podsumowanie pozwoliłoby jednak wyborcom znacznie lepiej poznać aktywność swoich przedstawicieli.

Przy okazji byłaby to również dobra okazja do rozwijania umiejętności wystąpień publicznych. Radny jest osobą publiczną i powinien potrafić zaprezentować efekty swojej pracy przed mieszkańcami. Jeżeli ktoś odczuwa tremę, takie coroczne wystąpienie mogłoby pomóc ją przełamać. Trudno bowiem wyobrazić sobie skuteczne reprezentowanie mieszkańców bez gotowości do publicznego zabierania głosu.

Jeżeli radni wykazaliby otwartość, składam kolejną publiczną deklarację – z przyjemnością przygotuję cykl podcastów i zaproszę każdego z nich na dłuższą rozmowę o jego działalności, pomysłach oraz wizji rozwoju Ostrowi Mazowieckiej. Byłaby to kolejna okazja do przybliżenia mieszkańcom pracy samorządu.

Rada Miasta może pracować sprawniej

Poprzednie propozycje mają charakter systemowy i wymagałyby szerszej dyskusji. Sądzę jednak, że część zmian, proponowanych poniżej, można wprowadzić praktycznie od ręki, wyłącznie dzięki dobrej organizacji i odrobinie dobrej woli.

Pierwszym krokiem mogłoby być utworzenie służbowych adresów e-mail dla wszystkich radnych. Dziś kontakt z częścią z nich jest utrudniony, a mieszkańcy nie zawsze wiedzą, w jaki sposób mogą przekazać swoje uwagi czy pomysły.

Drugim rozwiązaniem byłoby wprowadzenie stałych, comiesięcznych dyżurów radnych w ratuszu. Każdy mieszkaniec wiedziałby, kiedy może przyjść i porozmawiać ze swoim przedstawicielem bez konieczności wcześniejszego umawiania spotkania.

Warto byłoby również ustalić z dużym wyprzedzeniem harmonogram prac Rady i komisji. Gdyby sesje odbywały się zawsze, na przykład, w ostatnią środę miesiąca, a komisje w stałych dniach poprzedzających sesję, zarówno radni, jak i mieszkańcy mogliby odpowiednio wcześniej zaplanować swój czas. W takiej sytuacji znacznie trudniej byłoby usprawiedliwiać wcześniejsze opuszczanie obrad.

Stały harmonogram byłby korzystny również dla mieszkańców. Osoby zainteresowane udziałem w sesji mogłyby wcześniej zorganizować swoje obowiązki zawodowe lub prywatne. Dodatkowo, gdyby komisje były nagrywane i udostępniane w internecie, nie byłoby potrzeby ponownego omawiania wszystkich argumentów podczas sesji. Dzięki temu obrady mogłyby odbywać się po południu, trwałyby krócej i byłyby bardziej przystępne dla mieszkańców pracujących w standardowych godzinach.

Nie oznacza to jednak, że należałoby ograniczać czas pracy komisji. Wręcz przeciwnie – to właśnie tam powinno być miejsce na spokojną, pogłębioną dyskusję. Jeżeli jednego dnia zabrakłoby czasu na omówienie wszystkich punktów, komisja mogłaby kontynuować obrady następnego dnia. Znacznie lepiej poświęcić więcej czasu na merytoryczną debatę niż prowadzić ją w pośpiechu podczas sesji.

Więcej informacji dla mieszkańców

W obecnej kadencji zauważalnie wzrosła liczba materiałów poświęconych działalności Rady Miasta. To pozytywny kierunek.

Portal „Ostrów Mazowiecka Na Surowo” rozpoczął publikowanie obszernych relacji z każdej sesji. Oczywiście mają one charakter publicystyczny i zawierają autorskie komentarze, ale dzięki temu są przystępniejsze i ciekawsze w odbiorze. Szkoda jedynie, że z dwóch ostatnich sesji takie relacje się nie ukazały.

Również portal „OstrówMaz24.pl”, między innymi pod wpływem rosnącego zainteresowania tematyką samorządową, coraz częściej publikuje artykuły omawiające przebieg sesji i wypowiedzi poszczególnych radnych. Niekiedy stosowane są chwytliwe tytuły, jednak najważniejsze jest to, że mieszkańcy otrzymują coraz więcej informacji o działalności lokalnego samorządu.

Na uwagę zasługują także spotkania z mieszkańcami organizowane przez radnych Klubu Koalicji Obywatelskiej. To dobra inicjatywa, którą warto rozwijać. Chciałbym, aby podobne spotkania organizowały wszystkie kluby działające w Radzie Miasta.

Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby odbywały się one przed posiedzeniami komisji. Radni mogliby przedstawić mieszkańcom planowane uchwały oraz swoje stanowisko, a jednocześnie wysłuchać opinii i argumentów osób, których dane decyzje bezpośrednio dotyczą.

Jeżeli chcemy budować świadome społeczeństwo obywatelskie, musimy konsekwentnie przybliżać mieszkańcom działalność samorządu i zachęcać ich do udziału w życiu publicznym. Demokracja lokalna funkcjonuje najlepiej wtedy, gdy mieszkańcy są nie tylko wyborcami raz na pięć lat, lecz także aktywnymi uczestnikami życia swojej wspólnoty.

Powaga funkcji zobowiązuje

Na zakończenie chciałbym odnieść się do sposobu prowadzenia obrad przez Przewodniczącego Rady Miasta, pana Tomasza Koczarę.

Miałem okazję kilkukrotnie z nim rozmawiać i uważam go za osobę życzliwą oraz otwartą. Podczas sesji jest naturalny i spontaniczny, co z jednej strony można uznać za zaletę. Mam jednak wrażenie, że ta swoboda niekiedy wykracza poza granice, które wyznacza powaga pełnionej funkcji. Nie jest to wyłącznie moja opinia – podobne głosy słyszałem od wielu mieszkańców.

Przewodniczący Rady Miasta reprezentuje całą Radę, dlatego sposób prowadzenia obrad ma znaczenie nie tylko dla ich sprawności, lecz także dla wizerunku samorządu. Żarty czy zbyt swobodny styl prowadzenia sesji mogą czasem rozładować napięcie, jednak nie powinny przesłaniać powagi miejsca, w którym zapadają decyzje dotyczące mieszkańców.

Sam zresztą doświadczyłem sytuacji, w której podczas obrad zostałem – wprawdzie w żartobliwy sposób – oskarżony o niewłaściwe zachowanie. Nie odebrałem tego jako personalnego ataku, ale utwierdziło mnie to w przekonaniu, że przewodniczący powinien szczególnie ważyć słowa. W czasie sesji każde zdanie wypowiedziane przez osobę prowadzącą obrady ma swoją wagę i może zostać odebrane inaczej, niż było zamierzone.

Rola przewodniczącego nie ogranicza się przecież do udzielania głosu i pilnowania porządku obrad. To osoba odpowiedzialna za sprawny przebieg sesji, egzekwowanie procedur, łagodzenie sporów, porządkowanie dyskusji oraz reagowanie na emocje, które niekiedy pojawiają się podczas debat. Zachowanie równowagi pomiędzy sprawnym prowadzeniem obrad a zapewnieniem wszystkim uczestnikom prawa do swobodnego przedstawienia swoich argumentów wymaga nie tylko dobrej znajomości przepisów, lecz także wysokich kompetencji komunikacyjnych, odporności na presję i naturalnego autorytetu.

Właśnie dlatego z zainteresowaniem zwróciłem uwagę na program IV Krajowego Kongresu Przewodniczących Rad Gmin, Powiatów i Sejmików Województw, który odbędzie się w dniach 13-14 listopada 2026 r. w Krakowie. Jednym z jego elementów będzie praktyczny warsztat poświęcony prowadzeniu obrad, rozwiązywaniu konfliktów oraz komunikacji z mieszkańcami i radnymi. Tego rodzaju szkolenia dają możliwość wymiany doświadczeń z samorządowcami z całej Polski i poznania dobrych praktyk, które później można wykorzystać w swojej codziennej pracy.

Panie Tomaszu, być może warto rozważyć udział w tym wydarzeniu. Już przy poprzedniej edycji wspominałem Panu o możliwości wyjazdu, jednak wtedy – jak pamiętam – zabrakło czasu. Tym razem jest jeszcze możliwość odpowiedniego zaplanowania kalendarza.

Piszę o tym nie po to, aby kogokolwiek krytykować dla samej krytyki. Wręcz przeciwnie. Chciałbym, aby Rada Miasta w Ostrowi Mazowieckiej była postrzegana jako organ profesjonalny, merytoryczny i budzący zaufanie mieszkańców. Jestem przekonany, że wszyscy – niezależnie od poglądów politycznych – mamy w tym wspólny interes.


Obrazek tytułowy: Zdjęcie wykonane pod koniec 18 sesji Rady Miasta, która odbyła się w dniu 29 października 2025 r.