Przejdź do treści

Damian Skłodowski – Wyobraźmy sobie wspólne decyzje…

Idzie nowe…

Kilka dni temu na fanpage’u Miasta Ostrów Mazowiecka ukazała się informacja o możliwości wypełnienia ankiety, która posłuży do opracowania diagnozy potrzeb mieszkańców naszego miasta. Przygotowanie takiej analizy będzie pierwszym krokiem w procesie tworzenia Strategii Rozwoju Miasta na lata 2026–2035 – dokumentu wyznaczającego najważniejsze kierunki działań i inwestycji w najbliższych latach. Wypełnienie ankiety zajmuje zaledwie kilka minut, dlatego gorąco zachęcam wszystkich do udziału.

Chwilę po opublikowaniu informacji napisałem komentarz, w którym zwróciłem uwagę, że oprócz ankiet powinien odbyć się również cykl otwartych spotkań z mieszkańcami, poświęconych konkretnym zagadnieniom poruszanym w ankiecie. W odpowiedzi Pani Wiceburmistrz Jolanta Zadroga poinformowała, że obecnie trwa etap tworzenia diagnozy opartej na ankietach mieszkańców, zapewniając jednocześnie, że konsultacje społeczne odbędą się w późniejszym terminie.

Teoretycznie taka odpowiedź powinna mnie uspokoić. Uważam jednak, że Miasto – czyli my wszyscy – powinno już teraz podjąć działania, aby w procesie partycypacyjnym uczestniczyło jak najwięcej mieszkańców. Jak czytamy we wstępie do ankiety: „zależy nam, aby nie był to dokument urzędowy, ale realnie odpowiadający na potrzeby mieszkańców”. Żeby tak się stało, mieszkańcy muszą rzeczywiście zabrać głos. Głos powinni zająć już wcześniej, proces opracowania pytań do ankiety powinien być szeroko społecznie konsultowany. Niestety stało się inaczej… Zamiast jednak narzekać, że już na początku popełniono błąd, warto zastanowić się, jak procedować najlepiej strategię w aktualnej sytuacji.

Diagnoza potrzeb mieszkańców

Co możemy zrobić?

Po pierwsze – wypełnić ankietę. Szczerze. Czasem także bardzo krytycznie. Ankieta jest anonimowa i zajmuje kilkanaście minut, jeśli podejdziemy do niej rzetelnie.

Po drugie – rozmawiać o niej z rodziną i znajomymi. Informować, że możliwość wyrażenia opinii jest ważna i że właśnie w taki sposób buduje się lokalną wspólnotę. Małymi gestami kształtuje się społeczeństwo obywatelskie.

Po trzecie – udostępniać informacje o ankiecie w mediach społecznościowych: grafikę, film promocyjny czy nagranie Pani Wiceburmistrz wyjaśniającej proces tworzenia strategii. Można też nagrać własny krótki film, w którym informujemy, że sami wypełniliśmy ankietę i zachęcamy do tego innych.

Uważam, że pracownicy Wydziału Promocji powinni przygotować kolejne materiały promocyjne – krótkie „shorty” z udziałem osób powszechnie szanowanych w Ostrowi Mazowieckiej, które zachęcałyby mieszkańców do udziału w badaniu.

Ktoś słusznie zauważył w internecie, że informacje publikowane wyłącznie na Facebooku czy stronie Urzędu Miasta nie dotrą do wielu mieszkańców. Odpowiedź, że ankiety będą dostępne w urzędzie, jest – moim zdaniem – niewystarczająca. Na słupach ogłoszeniowych i klatkach schodowych powinny pojawić się plakaty informujące o badaniu, a do skrzynek pocztowych mieszkańców mogłyby trafić papierowe wersje ankiety.

Oczywiście wiązałoby się to z pewnymi kosztami, ale prawdopodobnie niewielkimi. Kto miałby takie ankiety roznosić? Publicznie deklaruję, że mogę zrobić to wolontaryjnie. Być może warto zaangażować również Młodzieżową Radę Miasta, Radę Seniorów czy SAMYCH RADNYCH. Wielu z nich w czasie kampanii wyborczej znajdowało czas na chodzenie od domu do domu, więc PODOBNA AKTYWNOŚĆ POZA OKRESEM WYBORCZYM NIE POWINNA BYĆ NICZYM NADZWYCZAJNYM.

Nie wiem, czy efekty w postaci większej liczby wypełnionych ankiet byłyby proporcjonalne do wysiłku. Ale jeśli nie spróbujemy, nigdy się nie przekonamy. Budowanie mentalności partycypacyjnej jest procesem wymagającym czasu i zaangażowania. Pytanie tylko, czy władze miasta rzeczywiście chcą ten wysiłek podjąć.

Konsultacje społeczne

Kolejnym etapem tworzenia strategii będą konsultacje społeczne. Wierzę, że ich formuła nie ograniczy się do jednego lub dwóch spotkań zorganizowanych bez większej promocji, na które przyjdą wyłącznie najwierniejsi sympatycy władz miasta.

Spotkań powinno być tyle, ile istotnych tematów dotyczących rozwoju miasta. Ich terminy powinny być ogłaszane z dużym wyprzedzeniem, a same konsultacje powinny mieć prawdziwie partycypacyjny charakter – z pracą w grupach, moderowaną dyskusją i częścią przeznaczoną na pytania mieszkańców.

Aby uniknąć niepotrzebnych politycznych awantur – zwłaszcza że konsultacje prawdopodobnie odbędą się niedługo przed wyborami parlamentarnymi – warto zaprosić do współpracy organizacje specjalizujące się w prowadzeniu procesów partycypacyjnych. Profesjonalne wsparcie mogłoby uporządkować dyskusję i nadać jej merytoryczny charakter.

Czy to kosztuje? Oczywiście. Ale budowanie społeczeństwa obywatelskiego jest wartością, w którą warto inwestować. Uważam nawet, że radni mogliby symbolicznie wesprzeć taki proces ze swoich diet.

Konsultacje społeczne mogłyby być również okazją do powrotu do idei ogólnomiejskich debat młodzieżowych, które odbyły się już w latach 2017, 2023 i 2024. Podobną inicjatywę – pod patronatem Rady Seniorów – można byłoby przygotować dla starszych mieszkańców miasta.

Być może w wyniku konsultacji powstaną także nowe ciała doradcze, takie jak Rada Kultury czy rada konsultacyjna skupiająca byłych burmistrzów miasta.

Rozumiem obawy, że zainteresowanie konsultacjami może być niewielkie, a koszty stosunkowo duże. Ale jeśli mieszkańcy nie otrzymają profesjonalnie przygotowanej i atrakcyjnej propozycji udziału, tym bardziej pozostaną obojętni.

Próba dla władzy

Partycypacja mieszkańców w procesie podejmowania decyzji nigdy nie funkcjonowała w Ostrowi Mazowieckiej szczególnie dobrze. Na pocieszenie można dodać, że podobnie wyglądało to w wielu miastach w całej Polsce. Sytuacja stopniowo się zmienia, ale zmiany zachodzą zdecydowanie zbyt wolno.

W obecnej kadencji odbyło się kilka spotkań z mieszkańcami dotyczących różnych tematów, jednak często były one reakcją na społeczne kontrowersje wokół konkretnych decyzji władz miasta. Miały przede wszystkim łagodzić napięcia i tłumaczyć podjęte działania, zamiast zapobiegać konfliktom poprzez wcześniejsze konsultacje i otwartość na krytykę. Dobrym przykładem jest sprawa zagospodarowania terenu wokół ratusza miejskiego i związane z nią niezadowolenie części mieszkańców.

Osobiście byłem u obecnego Burmistrza dwa razy. Choć politycznie się nie zgadzamy, wykazał się otwartością i cierpliwością – każde spotkanie trwało niemal godzinę. Moje propozycje były może dość ogólne i nie spotkały się z chęcią dalszego procedowania, ale mimo wszystko nie miałem poczucia lekceważenia. Pewien poziom życzliwości i otwartości na rozmowę z pewnością istnieje. Jedna z drobnych propozycji – przygotowanie dyplomów uznania dla wybitnych kolarzy torowych z Brembate di Sopra – spotkała się nawet z entuzjazmem, co warto uczciwie podkreślić.

Z drugiej strony słyszałem również opinie krytyczne dotyczące sposobu reagowania na krytykę działań władz miasta.

Konsultacje społeczne będą więc swoistym testem otwartości Burmistrza i całego samorządu na głos mieszkańców. Poprzedni włodarze również nie uchodzili za osoby szczególnie otwarte na krytykę czy cudze pomysły. Burmistrz Hubert Betlejewski stoi dziś przed szansą: może zapisać się w historii albo jako polityk podejmujący decyzje w sposób autorytarny, albo jako osoba, która wprowadziła w Ostrowi Mazowieckiej nowe standardy partycypacji społecznej.

Niestety, w ostatnich latach naszym miastem rządzą osoby silnie związane z partyjnymi strukturami politycznymi. Proces upolitycznienia samorządów nie służy lokalnym społecznościom i utrudnia rozwój autentycznej partycypacji obywatelskiej.

Nie chcę, aby Ostrowią współrządzili politycy z Warszawy – niezależnie od tego, z której są partii. Nie chcę, aby o naszym mieście decydowały interesy partyjne. Chcę, aby współdecydowali mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej. Oczywiście to wybrany Burmistrz ostatecznie podejmuje decyzje i ma do tego demokratyczny mandat. Powinien jednak możliwie uważnie wsłuchiwać się w głos mieszkańców.

Próba dla społeczeństwa

Nawet największa otwartość władz miasta niewiele zmieni, jeśli mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej nie wykażą zainteresowania działaniami partycypacyjnymi.

Konsultacje społeczne będą więc również sprawdzianem dla nas samych. Pokażą, na ile rzeczywiście zależy nam na mieście i jego przyszłości.

Przez wiele lat byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nikt nie pytał nas o zdanie. Wielu mieszkańców nadal nie wierzy, że ich głos może mieć znaczenie. Niechętnie angażujemy się w sprawy publiczne. Niektórzy radni próbują organizować spotkania z mieszkańcami, jednak frekwencja często bywa bardzo niska, co skutecznie zniechęca do kolejnych inicjatyw.

Dotarcie do mieszkańców z przekazem o wartości konsultacji społecznych będzie wymagało od Urzędu Miasta dużego zaangażowania. Mam nadzieję, że władze zdecydują się taki wysiłek podjąć.

Jeżeli jednak sami nie odpowiemy na zaproszenie do udziału, nie miejmy później pretensji na Facebooku i nie oburzajmy się, że sprawy potoczyły się w kierunku, który nam nie odpowiada. Jeśli wcześniej nie chciało nam się poświęcić nawet chwili na udział w konsultacjach, trudno później narzekać, że nikt nas nie słuchał.

Działajmy!

Ogromne zaangażowanie rodziców w sprawę dalszego funkcjonowania Samorządowej Szkoły Muzycznej pokazało, że w mieszkańcach Ostrowi Mazowieckiej drzemie wielki potencjał oddolnego działania. Warto pójść za ciosem i wykorzystać tę energię.

Pokażmy, że społeczeństwo obywatelskie można traktować poważnie.

Wszystko zależy od dwóch stron – mieszkańców oraz władz miasta.

Choć nie uda się już zapisać na Forum Praktyków Partycypacji, które odbędzie się 15–16 czerwca 2026 roku w Toruniu, możemy wykonać własną pracę tutaj, na miejscu.

My – mieszkańcy – możemy aktywnie zaangażować się w proces tworzenia diagnozy i późniejsze konsultacje społeczne. Władze miasta mogą natomiast stworzyć przestrzeń do rzeczywistego dialogu i potraktować ten proces poważnie, nie oszczędzając czasu ani środków na jego profesjonalne przygotowanie.

Jeśli zabraknie zaangażowania po obu stronach, powstanie kolejna „wydmuszka” – dokument, który będzie leżał na półce, podczas gdy wszyscy będą udawać, że wszystko funkcjonuje właściwie.

Nie pozwólmy na to.