Decyzja Rady Miasta Ostrów Mazowiecka podjęta na XIX sesji w dniu 17 grudnia, by nie wprowadzić do porządku obrad punktu dotyczącego dyskusji o uchyleniu mandatów radnych Anny Krajewskiej, Jolanty Jadwigi Kwiatkowskiej i Romana Betlejewskiego, budzi poważne wątpliwości prawne, ale jeszcze większe – moralne.
Zwłaszcza że sprawa toczy się w cieniu terminu wyznaczonego przez Wojewodę, który dał Radzie czas do 26 grudnia 2025 r. (w przypadku radnej Kwiatkowskiej) i do 4 stycznia 2026 r. (w przypadku radnych Krajewskiej i Betlejewskiego) na przedstawienie wyników postępowania. Tymczasem Przewodniczący RM wprost zapowiedział obejście tego terminu. To nie jest zwykła polityczna potyczka. To test wiarygodności lokalnej władzy.
Głosowanie, które nie powinno się odbyć w takim składzie
Wynik głosowania był następujący:
- 13 głosów przeciw,
w tym 3 głosy radnych, których sprawa bezpośrednio dotyczy, - 7 głosów za,
- 1 głos wstrzymujący się – radny Zalewski.

I tu dochodzimy do sedna.
Art. 25a ustawy o samorządzie gminnym – przepis, którego nie wolno ignorować
Artykuł 25a ustawy o samorządzie gminnym stanowi jasno:
Radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego.
Nie jest to przepis fakultatywny. Nie jest to „dobra praktyka”. To bezwzględny obowiązek prawny.
A interes prawny to nie tylko pieniądze czy nieruchomości. To również:
- mandat radnego,
- ocena legalności jego mandatu,
- postępowanie, którego skutkiem może być wygaśnięcie mandatu.
W tej sytuacji radni, których dotyczył wniosek, nie powinni brać udziału w głosowaniu nad tym, czy w ogóle dopuścić temat do dyskusji. To wydaje się oczywiste.
Nie dlatego, że ktoś ich osądza.
Ale dlatego, że nie wolno osądzać samego siebie.
Paradoks: stracona szansa na obronę
Najbardziej zdumiewające jest jednak coś innego.
Gdyby radni:
- zagłosowali za wprowadzeniem punktu do porządku obrad, albo
- wyłączyli się z głosowania,
mieliby możliwość:
- publicznie odpowiedzieć na zarzuty,
- wyjaśnić, gdzie faktycznie mieszkają,
- przedstawić swoje stanowisko przed Radą i mieszkańcami.
Zamiast tego wybrano zamknięcie dyskusji.
Efekt?
Nie uciszenie tematu – lecz spotęgowanie podejrzeń.
Czy to głosowanie można podważyć? Tak. I to na kilka sposobów
1. Nadzór Wojewody
Wojewoda:
- bada legalność uchwał i działań rady,
- może stwierdzić nieważność czynności, jeżeli naruszono prawo, w tym wspomniany art. 25a.
W tej sprawie Wojewoda już działa, skoro wyznaczył termin do 26.12.2025 i 4.01.2026. To oznacza, że każde działanie Rady Miasta Ostrów Mazowiecka będzie przez niego analizowane szczególnie dokładnie.
2. Skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
Skargę mogą złożyć:
- radni (także mniejszość),
- mieszkańcy, jeżeli wykażą interes prawny,
- organizacje społeczne,
- Rzecznik Praw Obywatelskich.
Podstawą może być:
- udział w głosowaniu osób wyłączonych z mocy prawa,
- naruszenie zasad bezstronności.
3. Odpowiedzialność indywidualna radnych
Udział w głosowaniu wbrew art. 25a:
- nie jest „niewinną pomyłką”,
- może skutkować konsekwencjami prawnymi i politycznymi,
- a w skrajnych przypadkach – utratą mandatu.
Aspekt moralny: koalicja może sobie przegłosować wszystko, ale czy powinna?
Koalicja trzyma się mocno.
Ma większość.
Może przegłosować niemal wszystko.
Ale władza to nie tylko matematyka głosów.
To również:
- przyzwoitość,
- transparentność,
- szacunek dla mieszkańców.
Głosowanie, w którym radni decydują, czy wolno o nich rozmawiać, i jednocześnie sami blokują tę rozmowę, jest zaprzeczeniem tych wartości.
To nie jest odwaga.
To nie jest mądrość.
To nie jest uczciwość.
Co należało zrobić?
Najprościej i najuczciwiej:
- Radni, których sprawa dotyczy – wyłączenie się z głosowania.
- Wprowadzenie punktu do porządku obrad.
- Jawna, publiczna dyskusja.
- Przedstawienie stanowiska Wojewodzie w sposób niebudzący wątpliwości.
Tego wymaga:
- prawo,
- przyzwoitość,
- elementarny honor publiczny.
Pytanie na koniec
Czy naprawdę ktoś wierzy, że mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej uznają takie głosowanie za uczciwe?
Czy zamknięcie ust Radzie i opinii publicznej rozwiązuje problem, czy tylko go pogłębia?
Do 26 grudnia zegar tykał, tu już jest za późno. Do 4 stycznia czasu właściwie już nie ma… i chyba tylko dla Przewodniczącego Rady Miasta nie jest to żaden problem. Poprosimy o więcej czasu i co nam zrobicie?
Ale zaufanie społeczne – raz stracone – nie wraca tak łatwo.
I tutaj także apel do „opozycji” w radzie – pokażcie realne działanie i nie zostawcie tak tej sprawy – ZADBAJCIE O INTERES MIASTA, MIESZKAŃCÓW! Pokażcie jak Wy sprawujecie mandat radnego! I pamiętajcie, że też jesteście z tej sprawy rozliczani.

