Przesilenie zimowe to moment szczególny. Przypada zwykle około 21–22 grudnia i wyznacza najkrótszy dzień oraz najdłuższą noc w roku. To symboliczne zatrzymanie – punkt graniczny, w którym ciemność osiąga swoje maksimum. I właśnie wtedy zaczyna się zmiana: od tego momentu dzień powoli zaczyna się wydłużać. Światło wraca.
Od wieków ludzie intuicyjnie odczytywali ten moment jako znak nadziei. W wielu kulturach przesilenie było świętem odradzającego się słońca, zapowiedzią nowego cyklu i życia, które – choć jeszcze ukryte pod śniegiem i mrokiem – już się budzi.
Nieprzypadkowo Boże Narodzenie obchodzimy właśnie w tym czasie. Narodziny światła, które rozprasza ciemność, doskonale korespondują z naturalnym rytmem przyrody. Chrześcijańska symbolika narodzin Jezusa – „Światłości świata” – splata się tu z doświadczeniem kosmicznym i bardzo ludzkim: potrzebą sensu, ciepła i nadziei w najciemniejszym momencie roku.
Choć za oknem wciąż zima, a dni przybywa niemal niezauważalnie, zmiana już się rozpoczęła. Każdy kolejny poranek niesie odrobinę więcej światła. To cicha, ale pewna obietnica, że po czasie mroku przychodzi jasność.
Może dlatego ten okres tak sprzyja zatrzymaniu się, byciu razem i uważności. W blasku świec, świątecznych lampek i zimowego świtu łatwiej dostrzec, że nawet najmniejsze światło ma znaczenie – i że od tej chwili będzie go już tylko więcej.

