Ataki z użyciem noża w polskich szkołach, zabójstwo lekarza w Krakowie i śmierć pracownicy szkoły pod Wyszkowem pokazują, że bezpieczeństwo nie może kończyć się na zatrzymaniu sprawcy. Coraz pilniejsze stają się pytania o wczesne ostrzeganie, przemoc rówieśniczą, dostęp do pomocy psychologicznej i odpowiedzialność platform internetowych. W tle pojawia się również True Crime Community — internetowa subkultura, w której sprawcy masowych zabójstw bywają przedstawiani jako idole.
Leszczydół-Nowiny: tragedia, której nie wolno nam sprowadzić do internetowego challenge’u
8 października 2026 roku w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku, który zakończył się śmiercią 37-letniej pracownicy szkoły. Według relacji medialnych 15-letni były uczeń zaatakował trzy osoby dorosłe, w tym woźną, nauczyciela i dyrektora placówki. Kobiety nie udało się uratować, a napastnik został obezwładniony i zatrzymany. Sąd zdecydował następnie o umieszczeniu nastolatka w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące. O jego dalszej odpowiedzialności mają rozstrzygać właściwe organy, z uwzględnieniem opinii biegłych.
Już sam przebieg zdarzenia rodzi trudne pytania. Czy wcześniej pojawiły się sygnały, że nastolatek może stanowić zagrożenie? Czy ktoś potraktował je poważnie? Czy szkoła, rodzina i instytucje odpowiedzialne za pomoc młodzieży miały możliwość rozpoznania narastającego kryzysu?
Nie na wszystkie te pytania można dziś odpowiedzieć. Nie wolno więc przesądzać, że szkoła, rodzice, policja lub inne instytucje zignorowały konkretne ostrzeżenia, jeśli nie zostało to potwierdzone. Można jednak wskazać problem systemowy: państwo musi dysponować mechanizmami, które pozwalają rozpoznawać wiarygodne sygnały zagrożenia i podejmować działania, zanim dojdzie do tragedii.
W centrum dyskusji znalazły się również doniesienia o internetowej aktywności nastolatka. Autor wpisu opublikowanego przez użytkownika m5teusz w serwisie X twierdzi, że znalazł profile sprawcy, na których udostępniano montowane filmy gloryfikujące masowych zabójców. Według tej relacji pojawiały się na nich odniesienia do konkretnych sprawców, a także zdjęcia i podpisy mogące sugerować przygotowania do ataku.
Te informacje wymagają weryfikacji przez śledczych. Sama obecność określonych materiałów na profilu nie przesądza jeszcze o motywie przestępstwa ani o związku przyczynowym między treściami internetowymi a atakiem. Jeżeli jednak opisane materiały rzeczywiście należały do podejrzanego, powinny zostać dokładnie przeanalizowane jako potencjalne źródło wiedzy o jego przygotowaniach, inspiracjach i zamiarach.
TCC: kiedy morderca staje się internetowym idolem
True Crime Community, określana skrótem TCC, nie jest po prostu grupą osób interesujących się kryminalistyką. W jej skrajnych środowiskach dochodzi do gloryfikowania sprawców masowych zabójstw, tworzenia poświęconych im fanowskich montaży i przedstawiania przemocy jako sposobu na zdobycie znaczenia.
To zasadnicza różnica między analizowaniem zbrodni a przekształcaniem jej sprawcy w bohatera.
W estetycznych, krótkich filmach brutalni przestępcy bywają pokazywani przy muzyce i z wykorzystaniem efektów wizualnych kojarzonych z kulturą popularną. Kontekst ofiar schodzi na dalszy plan. Zamiast niego pojawia się wizerunek samotnego, niezrozumianego człowieka, który poprzez przemoc miałby odzyskać kontrolę, siłę lub sławę.
Dla osoby w kryzysie taki przekaz może być niebezpieczny. Nie dlatego, że każdy nastolatek oglądający materiały true crime stanie się agresywny, lecz dlatego, że skrajne społeczności mogą dostarczać podatnym osobom gotowego języka nienawiści, wzorców identyfikacji i sposobu interpretowania własnych krzywd.
W analizie opublikowanej 2 października 2025 r. Institute for Strategic Dialogue opisał TCC jako środowisko związane z gloryfikacją sprawców przemocy. W aktualizacji z 6 kwietnia 2026 r. organizacja wskazywała na co najmniej dziewięć ataków i 16 udaremnionych planów powiązanych z tą subkulturą od początku 2024 r. Z kolei Anti-Defamation League w swoim opracowaniu z 2026 r. odnotowała co najmniej 28 powiązanych ataków na świecie, w tym 19 śmiertelnych, oraz co najmniej 19 udaremnionych planów. Są to zestawienia organizacji badawczych.
Problemem jest konkretny segment tej subkultury, w którym podziw dla zabójców przeradza się w fascynację naśladowaniem ich czynów.
Algorytm, jeśli trafi na podatny grunt może przekonać człowieka do określonych zachowań.
W przypadku platform rekomendacyjnych zagrożenie polega na tym, że użytkownik nie musi aktywnie szukać ekstremistycznych materiałów. System rekomendacji może podsuwać kolejne podobne treści na podstawie wcześniejszych interakcji.
Jeżeli nastolatek zatrzyma się na filmie o masowym zabójcy, obejrzy go do końca albo zacznie przeglądać podobne materiały, algorytm może potraktować to jako zainteresowanie i wyświetlać następne. Nie przesądza to, że każdemu użytkownikowi zostanie zbudowana taka ścieżka, ale mechanizm rekomendacji może zwiększać ekspozycję na treści, których użytkownik wcześniej nie szukał. Przesądza natomiast, że ten sposób działania trafiwszy na podatny grunt może wyrządzić naprawdę wiele złego.
Dlatego samo usuwanie pojedynczych filmów lub blokowanie konkretnych słów może okazać się niewystarczające. Potrzebna jest również ocena, czy system nie wzmacnia obiegu materiałów gloryfikujących przemoc. Na jakim etapie są prace panie premierze? Panie ministrze cyfryzacji?
Teraz garść statystyk a zasadniczo wydarzeń, które pozwolą nam zbudować jako taki obraz i skalę sytuacji:
Polska od 2021 roku: najważniejsze udokumentowane ataki z użyciem noża
Atak w Leszczydole-Nowinach nie jest pierwszym przypadkiem, w którym napastnik użył noża przeciwko uczniom, pracownikom instytucji publicznych czy przypadkowym osobom. Poniższe zestawienie obejmuje wybrane, szeroko opisywane zdarzenia od 2021 roku. Nie jest to kompletny wykaz wszystkich napaści nożem w kraju.
2021: Oleśnica i napaść na ulicy
15 października 2021 r., Oleśnica. 36-letni mężczyzna zaatakował nożem kobietę i mężczyznę na jednej z ulic miasta. Oboje trafili do szpitala, a podejrzany został zatrzymany. W chwili publikacji pierwszej depeszy motyw nie był znany.
Ten przypadek pokazuje, że przemoc z użyciem noża nie ogranicza się do szkół ani do konfliktów między młodymi ludźmi. Może dotknąć przypadkowych osób w przestrzeni publicznej.
2022: atak pod szkołą w Warszawie i zabójstwo na Woli
Wrzesień 2022 r., Warszawa, Praga-Północ. Osiemnastoletni napastnik zaatakował nożem kilkoro uczniów pod liceum. Według doniesień PAP przedstawiono mu pięć zarzutów dotyczących m.in. rozboju z użyciem noża, kradzieży rozbójniczej i gróźb karalnych.
Wrzesień 2022 r., Warszawa, Wola. W jednym z mieszkań przy al. Prymasa Tysiąclecia znaleziono ciało mężczyzny z ranami kłutymi. Policja ustaliła podejrzanego, który miał uciec z miejsca zdarzenia. 38-letni mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i został tymczasowo aresztowany.
2023: Kadzidło — atak na troje uczniów
29 listopada 2023 r., Kadzidło koło Ostrołęki. Osiemnastoletni uczeń Zespołu Szkół Powiatowych zaatakował nożem troje innych uczniów. Z ustaleń śledczych wynikało, że planował zabójstwo co najmniej od dwóch tygodni. Po ataku uciekł, a policjanci odnaleźli go w pobliżu szkoły.
W późniejszym postępowaniu sądowym zapadł wyrok 15 lat więzienia, a w maju 2026 r. sąd apelacyjny podwyższył karę do 18 lat. Orzeczenie stało się prawomocne.
Kadzidło jest szczególnie ważnym punktem odniesienia. Według ustaleń śledczych sprawca planował zbrodnię wcześniej, a mimo to do ataku doszło na terenie szkoły. Pokazuje to, jak istotne jest rozpoznawanie konkretnych sygnałów przygotowywania przemocy i przekazywanie ich odpowiednim służbom.
2024: zabójstwo na gdańskich ogródkach działkowych
Marzec 2024 r., Gdańsk. W trakcie konfliktu na terenie ogródków działkowych 53-letni mężczyzna miał zaatakować nożem 88-latka. Pokrzywdzony zmarł w szpitalu. Podejrzany usłyszał zarzut zabójstwa, a druga osoba — zarzut pomocnictwa.
Ta sprawa przypomina, że profilaktyka przemocy nie może ograniczać się do młodzieży i internetu. Państwo musi również skutecznie reagować na konflikty i zagrożenia wśród dorosłych, w rodzinach i w przestrzeni publicznej.
2025: Olkusz — atak na przypadkowe osoby w sklepie
28 stycznia 2025 r., Olkusz. 23-letni mężczyzna zranił nożem cztery osoby w jednym z dużych sklepów. Poszkodowanych przewieziono do szpitali, a podejrzanego ujęli policjanci wraz z ochroną. Następnie skierowano go na obserwację psychiatryczną.
29 kwietnia 2025 r., Kraków. W Szpitalu Uniwersyteckim pacjent zaatakował nożem ortopedę Tomasza Soleckiego, który mimo pomocy zmarł. Podejrzany, 35-letni funkcjonariusz Służby Więziennej, został zatrzymany i usłyszał zarzut zabójstwa oraz zarzut dotyczący ataku na pielęgniarkę.
7 maja 2025 r., Warszawa, kampus Uniwersytetu Warszawskiego. Doszło tam do śmiertelnego ataku z użyciem siekiery, w którym zginęła pracownica uczelni, a ochroniarz został ciężko ranny. Nie był to atak nożem, dlatego nie należy zaliczać go do statystyki napaści nożem. Jest jednak istotny w analizie bezpieczeństwa instytucji publicznych i zdolności do reagowania na nagłą przemoc.
2026: Leszczydół-Nowiny
8 października 2026 r., Leszczydół-Nowiny. Piętnastolatek zaatakował trzy osoby w szkole podstawowej. Jedna z nich, 37-letnia woźna, zmarła. Podejrzany został zatrzymany, a sprawa stała się przedmiotem postępowania prowadzonego z udziałem sądu rodzinnego i biegłych.
Co łączy te sprawy?
Można w nich dostrzec trzy powtarzające się wyzwania.
Po pierwsze, ataki są poprzedzone przygotowaniami. Kadzidło pokazuje, że w konkretnym przypadku planowanie trwało co najmniej dwa tygodnie. Jeżeli pojawiają się wiarygodne informacje o planowanym ataku, groźby lub materiały wskazujące na przygotowania, powinny istnieć jasne procedury oceny ryzyka i przekazywania informacji.
Po drugie, zagrożenie może pojawić się w miejscach, które powinny być bezpieczne — szkołach, szpitalach i na uczelniach. Samo zapewnienie obecności ochrony czy monitoringu nie zastąpi procedur reagowania, szkoleń i sprawnej współpracy z policją.
Po trzecie, akt przemocy może mieć wiele przyczyn. W jednym przypadku może chodzić o konflikt osobisty, w innym o rozbój, a w jeszcze innym o długotrwałe przygotowanie ataku.
Czy państwo jest nieudolne? Tak, i oto dowody:
1. Brak pełnego obrazu zagrożenia
W odpowiedzi na interpelację poselską opublikowaną w serwisie Sejmu w 2025 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wskazało, że zakres danych gromadzonych przez policję nie pozwala wygenerować niektórych zestawień dotyczących przestępstw według żądanych kryteriów. W odniesieniu do czynnej napaści na policjantów statystyki nie rozróżniały narzędzia użytego podczas ataku.
Pokazuje to wyraźnie, że system gromadzenia danych uniemożliwia uzyskanie szczegółowych informacji.
2. Reagowanie po tragedii zamiast oceny ryzyka przed nią
Po każdym głośnym ataku pojawiają się zapowiedzi analiz, kontrole bezpieczeństwa, deklaracje polityków i dyskusje o zaostrzeniu kar. Tymczasem najważniejsze pytanie brzmi: czy instytucje potrafią rozpoznać wiarygodne zagrożenie odpowiednio wcześnie?
W przypadku Kadzidła ustalono, że sprawca przygotowywał atak wcześniej. W Leszczydole-Nowinach doniesienia o aktywności internetowej podejrzanego również wymagają sprawdzenia. W obu sprawach należy ustalić, czy istniały sygnały dostępne przed zdarzeniem, komu były znane i czy mogły uzasadniać interwencję.
Jeżeli takie sygnały istniały, a instytucje ich nie oceniły lub nie przekazały dalej, będzie to podstawa do konkretnego rozliczenia. I tu zaczyna nam się powoli klarować obraz państwa nieudolnego. Niegotowego na nowoczesne zagrożenia. Niezdolnego do ochrony swoich obywateli.
3. Ochrona szkół i szpitali nie może być pozorna
W placówkach edukacyjnych potrzebne są jasne procedury reagowania na groźby, przemoc rówieśniczą, zapowiedzi ataków i sygnały wskazujące na przygotowania do przemocy. Nie chodzi o tworzenie atmosfery podejrzliwości wobec każdego ucznia, ale o wyznaczenie drogi działania w sytuacji rzeczywistego zagrożenia.
W szpitalach konieczne jest z kolei zapewnienie personelowi możliwości szybkiego wezwania pomocy i skutecznego reagowania na agresję pacjentów lub osób towarzyszących. Śmierć krakowskiego lekarza wywołała w środowisku medycznym pytania o realną ochronę pracowników. Przedstawiciele samorządu lekarskiego apelowali o procedury zwiększające bezpieczeństwo placówek. Jakie realne zmiany zaszły w tym zakresie na poziomie systemowym? Czy w naszym szpitalu bądź w którejkolwiek z ostrowskich szkół są bramki z czujką na metal? Czy rząd uruchomił specjalne finansowanie na zwiększenie środków bezpieczeństwa? Nie. Ponieważ mamy w tym zakresie państwo z gówna i patyków. Niestety.
4. System pomocy młodzieży musi działać przed kryzysem
Samo zwiększenie liczby kontroli lub zaostrzenie kar nie rozwiąże problemu nastolatków, którzy doświadczają przemocy, izolacji czy narastającej wrogości wobec otoczenia.
Potrzebne są natychmiast dostępne formy pomocy psychologicznej, odpowiednia reakcja na nękanie, szkolenia dla nauczycieli oraz procedury współpracy między szkołami, rodzinami, specjalistami i służbami.
Ważne jest również, by rodzice i nauczyciele potrafili odróżnić zwykłe zainteresowanie kryminalistyką od zachowań wskazujących na fascynację sprawcami, grożenie innym lub konkretne przygotowania do ataku.
5. Internet nie może pozostawać poza odpowiedzialnością
Platformy powinny odpowiadać nie tylko za usuwanie materiałów zgłoszonych przez użytkowników, ale również za sposób, w jaki rekomendują treści gloryfikujące masowych zabójców.
Potrzebne są skuteczne mechanizmy zgłaszania niebezpiecznych materiałów, szybkie reagowanie na wiarygodne groźby oraz niezależna ocena tego, czy algorytmy rekomendacyjne zwiększają ekspozycję młodych użytkowników na skrajnie przemocowe treści. Tych mechanizmów brak.
Co powinno się zmienić?
Zamiast kolejnej politycznej debaty ograniczonej do podwyższania kar potrzebny jest program obejmujący kilka równoległych działań:
- Jednolity monitoring statystyczny. Państwo powinno publikować porównywalne dane o atakach z użyciem noży, ich skutkach, miejscach i przebiegu postępowań, z zachowaniem zasad ochrony danych osobowych.
- Procedury oceny zagrożenia w szkołach. Każda placówka powinna wiedzieć, jak reagować na konkretne groźby, zapowiedzi ataków i wiarygodne informacje o przygotowaniach do przemocy.
- Dostęp do pomocy psychologicznej i interwencji kryzysowej. Uczeń zgłaszający nękanie, groźby lub poważny kryzys nie powinien być pozostawiony bez wsparcia do chwili, gdy sytuacja stanie się niebezpieczna.
- Skuteczniejsza współpraca między instytucjami. Szkoła, rodzice, pomoc społeczna, specjaliści i policja muszą mieć jasno określone zasady postępowania, gdy pojawia się wiarygodne zagrożenie.
- Rozliczanie zaniedbań na podstawie dowodów. Po poważnych atakach należy ustalać, jakie sygnały były znane przed zdarzeniem, czy procedury zadziałały i kto odpowiada za ewentualne uchybienia. Publiczne obietnice nie zastąpią audytu.
- Presja na platformy internetowe. Potrzebne są przejrzyste zasady moderowania treści gloryfikujących przemoc, ograniczanie ich rekomendowania oraz niezależne badania wpływu algorytmów na użytkowników niepełnoletnich.
Nie róbmy z kolejnego sprawcy internetowej legendy
Po tragedii w Leszczydole-Nowinach najłatwiej skupić uwagę na piętnastolatku: jego profilu, zdjęciach, zainteresowaniach i domniemanych inspiracjach. Takie informacje mogą mieć znaczenie dla śledztwa, ale nie powinny zamieniać się w spektakl, który nieświadomie powiela estetykę gloryfikującą przemoc.
Polskie przypadki z ostatnich lat pokazują, że ataki z użyciem noża mają różne przyczyny i nie można sprowadzić ich do jednej teorii. Kadzidło przypomina o znaczeniu wcześniejszego planowania i oceny ryzyka. Kraków — o ochronie pracowników instytucji publicznych. Olkusz — o zagrożeniu dla przypadkowych osób. Leszczydół-Nowiny stawia dodatkowo pytania o młodzież, internet i możliwą fascynację sprawcami masowych zabójstw.
Państwo nie może obiecać, że zapobiegnie każdemu aktowi przemocy. Ma jednak obowiązek budować system, który potrafi rozpoznawać zagrożenia, reagować na wiarygodne ostrzeżenia, skutecznie ścigać sprawców i wyciągać wnioski z wcześniejszych tragedii. Nie buduje i nie wyciąga.
Jeżeli po każdym ataku ograniczymy się do kondolencji, konferencji prasowych i kolejnej debaty o karach, pozostanie nam jedynie reagowanie na skutki. Jeżeli natomiast zaczniemy mierzyć skuteczność instytucji, poprawiać procedury i rozliczać konkretne zaniedbania, istnieje szansa na rzeczywistą zmianę.
Rozmawiajmy zatem nie tylko o tym, kto zaatakował. Rozmawiajmy o tym, jakie mechanizmy pozwalają przemocy narastać, jakie sygnały można było rozpoznać i co musi zadziałać, zanim następna szkoła, uczelnia lub szpital stanie się miejscem tragedii.
Władza, opozycja i polityczne przerzucanie odpowiedzialności. Kto odpowiada za bezpieczeństwo Polaków?
Seria ataków w polskich szkołach postawiła przed państwem pytania, na które nie można odpowiedzieć konferencją prasową ani kolejną awanturą między obozami politycznymi. Tymczasem niemal natychmiast rozpoczęła się walka o to, kto ponosi polityczną odpowiedzialność za tragedie.
Premier Donald Tusk wskazał na problem przemocy w internecie i skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego za wcześniejsze weto wobec ustawy dotyczącej usług cyfrowych. W debacie pojawiły się również sugestie dotyczące odpowiedzialności opozycji za atmosferę agresji w kraju. To właśnie w tym miejscu należy postawić granicę między rzetelną analizą przyczyn przemocy a politycznym wykorzystywaniem ludzkiego nieszczęścia.
Odpowiedzialność za państwo jest pośrednio odpowiedzialnością za każdą zbrodnie.
Rząd Donalda Tuska sprawuje władzę wykonawczą i odpowiada za funkcjonowanie podległych mu instytucji, w tym policji, administracji publicznej oraz polityki bezpieczeństwa realizowanej przez właściwe ministerstwa. Oznacza to obowiązek przedstawienia konkretnych działań zapobiegawczych, sprawnego reagowania na zagrożenia i rozliczania ewentualnych zaniedbań. To się nie dzieje.
Rząd powinien pokazać wyniki, a nie tylko wskazywać winnych
Najważniejsze pytania do rządzących są konkretne:
- Czy po wcześniejszych atakach przeanalizowano procedury bezpieczeństwa w szkołach i wdrożono wnioski?
- Czy placówki mają skuteczne zasady zgłaszania gróźb i oceny ryzyka?
- Czy policja, szkoły i instytucje pomocowe potrafią sprawnie przekazywać sobie informacje o wiarygodnych zagrożeniach?
- Czy rząd dysponuje porównywalnymi danymi o napaściach z użyciem noży i skuteczności działań zapobiegawczych?
- Jakie konkretne narzędzia zostaną wdrożone, by ograniczyć rozpowszechnianie treści gloryfikujących masowych zabójców, przy jednoczesnym poszanowaniu wolności słowa i kontroli sądowej?
Na te pytania nie odpowiada stwierdzenie, że winny jest prezydent, który trenował ostatnio w ringu z Mannym Pacqiao i to jest rzekome promowanie agresji. Szanowny Panie Premierze! Wstyd….
Państwo potrzebuje odpowiedzialności, nie politycznego teatru
Największym problemem nie jest to, że politycy mają różne poglądy na regulację internetu. Takie spory są naturalną częścią demokracji. Problem pojawia się wtedy, gdy tragedia staje się argumentem w bieżącej walce, zanim zostaną ustalone fakty.
Jeżeli rząd uważa, że określone przepisy mogłyby ograniczyć zagrożenie, powinien przedstawić ich mechanizm działania, dowody skuteczności i zabezpieczenia przed nadużyciami.
Rodziny ofiar nie potrzebują politycznego widowiska. Potrzebują prawdy, sprawiedliwości i pewności, że państwo wyciągnie wnioski.
Władza ma obowiązek zapewnić możliwie skuteczny system bezpieczeństwa. Opozycja ma prawo go kontrolować. Prezydent ma prawo oceniać ustawy.
Nie należy obarczać opozycji odpowiedzialnością za ataki tylko dlatego, że prowadzi ostrą krytykę rządu. Nie należy też wykorzystywać tragedii do automatycznego uniewinniania rządzących od pytań o skuteczność ich działań. Odpowiedzialność polityczna nie może być ani zbiorową winą przeciwników, ani tarczą chroniącą władzę przed kontrolą.
Kończąc, jak w takim razie i wobec wszystkiego powyższego brzmi komentarz burmistrza Betlejewskiego w tej sprawie? Co najmniej śmiesznie. Niepoważnie. Jakby ten człowiek dopiero obudził się z letargu i cierpiąc na syndrom kubła na śmieci (nieważne co, byle wylatywało) wypluł z siebie na fb: „ Mamy pierwsze skutki szerzenia przez nacjonalistów nienawiści do ludzi innych narodowości, wyznania lub koloru skóry. Zabijają się nasze dzieci”
Serio? Nie dostrzegamy miliona zaniedbań ze strony własnej, rządzącej partii a za całe zło odpowiadają mityczni nacjonaliści i wyimaginowane szerzenie bliżej niesprecyzowanej nienawiści? I cały ten chórek klakierów, klaszczących na te słowa…. Przecież to poruta robić kampanię na cudzej krzywdzie i cierpieniu. Naprawdę? W tę stronę idziemy w Ostrowi Mazowieckiej? Nie przyznajemy się do błędów i przerzucamy odpowiedzialność na innych? Najwyższa władza w mieście staje się narzędziem wojny kognitywnej, napędzającej spiralę strachu w społeczeństwie? Jeżeli tak to ma wyglądać, to przysłowiowy tusk wam w budkę. I nie pozdrawiam.

