Była godzina 6.30. Budzik w telefonie jak co dzień dawał znać, że pora wstać, wyjść z psem i przygotować się do pracy. Pijąc poranną kawę, jak zawsze dokonywałem przeglądu prasy, co od długiego czasu oznacza u mnie (niestety) przegląd telefonu. Kątem oka dostrzegłem wiadomość od Grześka z załącznikiem i prośbą, bym poinformował stosowne instytucje o nękaniu. „Co tam też się stało”, pomyślałem, wchodząc w załącznik. To, co w nim przeczytałem spowodowało, że natychmiast pożałowałem wypicia wspomnianej kawy, bo ciśnienie wzrosło mi o dobre 50 jednostek. Stek bzdur, pomówień, oszczerstw i kłamstw był tak nieznośnie wielki, że normalny człowiek nie byłby w stanie go strawić. Nieco rozmontowany tą sytuacją pojechałem jak często, do pobliskiego sklepu na poranne zakupy. Tam zaczepiły mnie dwie osoby, które tak jak ja znają Grześka. Nie będę przytaczał wulgaryzmów, bo nie o to tu chodzi. W każdym razie nasłuchałem się o aktualnej władzy, o przyzwoleniu, o niereagowaniu na hejt… I pierwszy raz w życiu przyszło mi bronić Huberta Betlejewskiego. Mówiłem, że przecież to jest anonim, że to niemożliwe, że chłop może popełnia błędy, ale nie jest idiotą i że nie zniżyłby się do takiego poziomu, że administracja ma swoje zadania i nie robi takich rzeczy, że radni też głupolami nie są i wiedzą, że teraz o anonimowość w sieci naprawdę ciężko. Nikt by się na takie rzeczy nie decydował. Na co usłyszałem, że tak antypisowska strona jak Hyde Park Ostrów Mazowiecka, która atakuje wszystko co związane z byłym burmistrzem a oblewa lukrem wszystko, co związane z nowym MUSI być sterowana z ratusza. Zakończyłem rozmowę krótkim stwierdzeniem, że dopóki się kogoś za rękę nie złapie, nie można wskazywać winnych, bo to taki sam hejt jak ten z wpisu. Na odchodne padło, że jeśli tak ma wyglądać walka polityczna, to oni już nigdy nie zagłosują na tego burmistrza. Zrobiło się trochę dziwnie, bo poczułem jakby ktoś właśnie obrywał za coś, co niekoniecznie było jego udziałem i poszedłem do domu. Zdążyłem jeszcze napisać dość emocjonalny post na swoim fb.
Long story short, to intensywne poranne doświadczenie skłoniło mnie do napisania artykułu na łamach portalu Ostrów Mazowiecka Na Surowo. Artykułu, który z otwartą przyłbicą podpisuję własnym nazwiskiem. Voila:
W ostatnich latach media społecznościowe stały się miejscem nie tylko wymiany opinii, ale również brutalnych ataków, które coraz częściej przekraczają granice zwykłej krytyki. Jednym z najbardziej niepokojących przykładów tego zjawiska na naszym, ostrowskim podwórku jest anonimowa strona na facebooku, publikująca treści wymierzone w osoby publiczne, ich rodziny oraz najbliższe otoczenie. W przypadku strony funkcjonującej pod nazwą „Hyde Park Ostrów Mazowiecka” trudno mówić już o satyrze, obywatelskiej kontroli czy nie daj Boże publicystyce. Coraz częściej mamy tam do czynienia z agresją słowną, pomówieniami oraz bezwzględnym niszczeniem ludzkiej godności. Publikowane tam wpisy wielokrotnie opierają się na insynuacjach, półprawdach i anonimowych „rewelacjach”, które mają przede wszystkim wzbudzić sensację i wywołać społeczny lincz na bardzo konkretnych osobach. Normalne tam są sugestie dotyczące rzekomego handlu niedozwolonymi substancjami, łapówkarstwa, złodziejstwa, nepotyzmu czy innych ciężkich oskarżeń rzucanych bez przedstawienia dowodów oraz bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo. To wszystko rzecz jasna po przykrywką śmiesznostki, pseudostaropolskiego języka, grafik, których nie powstydziłaby się randomowa AI Victim czy w końcu nieużywania nazwisk tylko nieudolnie wymyślanych pseudonimów ale tak, by każdy wiedział o co a przede wszystkim o KOGO chodzi. W demokratycznym państwie prawa działalność tego rodzaju powinna być kierowana do odpowiednich organów ścigania, a nie publikowana w formie internetowego widowiska nastawionego na kliknięcia, emocje i nienawiść. Jeszcze bardziej odrażające jest jednak wyciąganie prywatnych spraw rodzinnych i małżeńskich ofiar tego odrażającego indywiduum. Autor czy też autorzy Ostrowskiego Szaletparku zdają się bowiem całkowicie ignorować fakt, że za każdym nazwiskiem stoją konkretni ludzie – małżonkowie, rodzice, dzieci. Wrzucanie do sieci plotek, sugestii o zdradach, konfliktach rodzinnych czy innych intymnych sprawach nie jest żadną „walką o prawdę” czy satyrą, na co silą się szaletowi autorzy. To zwykłe moralne dno, które niszczy relacje rodzinne i odbiera poczucie bezpieczeństwa także tym, którzy nigdy nie zdecydowali się na obecność w życiu publicznym. Na tę refleksję najwyraźniej zabrakło moralnego i intelektualnego zaplecza twórcom HPOM. To jest bardzo przykre.
Największymi ofiarami działania tej strony są niestety najmłodsi. Dzieci polityków, urzędników czy lokalnych działaczy nie mają żadnego wpływu na działalność swoich rodziców, a mimo to stają się pośrednimi ofiarami internetowego hejtu, który od dłuższego czasu serwuje nam ta żałosna strona. To dzieci słyszą komentarze w szkołach, widzą kompromitujące wpisy w telefonach rówieśników i muszą mierzyć się z atmosferą publicznego upokorzenia. Ludzie prowadzący ten anonimowy profil najwyraźniej nie rozumieją albo nie chcą rozumieć, że publikowanie rodzinnych „brudów” ma realne konsekwencje psychiczne i społeczne. Karygodne.
Wysoce niepokojące jest również to, że wokół szaletparku od dawna pojawiają się pytania o możliwe polityczne zaplecze oraz o osoby, które mogą korzystać na nieustannym podgrzewaniu atmosfery konfliktu pod pozorem niewinnej satyry. W ostrowskiej przestrzeni publicznej coraz częściej można usłyszeć opinie sugerujące, że autorzy tych treści mogą być powiązani z ludźmi związanymi z aktualnie urzędującym burmistrzem lub środowiskiem skupionym wokół władzy. Trzeba wyraźnie podkreślić, że anonimowość internetu nie może być tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością moralną i polityczną.
Jeżeli osoby związane z lokalną władzą faktycznie tolerują istnienie takiej przestrzeni, korzystają z niej lub milczą wobec szerzenia nienawiści, to odpowiedzialność polityczna za ten poziom debaty publicznej spada również na nich. W moim odczuciu burmistrz Betlejewski oraz jego otoczenie powinni jednoznacznie odciąć się od wszelkich form anonimowego hejtu, pomówień i internetowych kampanii wymierzonych w ludzi i ich bliskich . Milczenie w takich sprawach bywa bowiem odbierane jako ciche przyzwolenie. A w ten sposób przegrywa się wybory. Nikt nie lubi grających nieczysto ani tych, którzy na nieczystą grę nie reagują. Czy to ma sens? Przeanalizujmy dotychczasowe „dokonania” tej strony. Na 20 ostatnich postów nie ma ani jednego, który by stawiał poprzedniego burmistrza, a aktualnego starostę w dobrym świetle. Wszędzie jest drwina (głównie ze wzrostu co już jest TOTALNIE beznadziejne), oskarżenia, insynuacje. Festiwal paszkwilu. Z drugiej strony, co do aktualnej ekipy Domu z Czubkiem (uwielbiam to określenie) w postach – sam cukier! Zatem jak, pytam się, ludzie mają nie wiązać tych faktów? Sama anonimowość strony nie sprawi, że ludzie przestaną myśleć i łączyć kropek.
Najbardziej szokujące jest jednak to, jak łatwo część odbiorców przyzwyczaiła się do języka pogardy. Szyderstwa i oskarżenia bez dowodów zaczęły być traktowane, poprzez hydeparkową działalność, jak element codziennej rozrywki. Tymczasem fakty są takie, że normalizacja nienawiści prowadzi do degradacji całej wspólnoty lokalnej. Kiedy anonimowy hejt staje się sposobem prowadzenia polityki lub walki z przeciwnikami, przestaje istnieć przestrzeń do normalnej rozmowy, różnicy zdań i szacunku. Tak gramy? Takiej chcemy Ostrowi dla siebie i naszych bliskich? Chcemy być oślinioną gawiedzią, cieszącą się bo ktoś nazwał kogoś k.rwą a ktoś kogoś złodziejem? Tak chcemy wyglądać? Ja nie chcę.
Jednocześnie nie chodzi też o to, by osoby publiczne były wyłączone spod krytyki. Wręcz przeciwnie – władza i działalność publiczna powinny podlegać kontroli obywateli oraz mediów. Krytyka jednak musi opierać się na faktach, argumentach i odpowiedzialności za słowo, również to pisane. Istnieje ogromna różnica między uczciwym rozliczaniem polityków a anonimowym rzucaniem oskarżeń, publikowaniem plotek i niszczeniem życia prywatnego. Lokalna społeczność powinna stanowczo reagować na podobne praktyki. Nie można udawać, że anonimowy profil, pełen agresji jest jedynie „internetowym folklorem”. To jest świadome budowanie atmosfery pogardy i szczucie jednych ludzi przeciwko drugim. Każdy kolejny wpis oparty na pomówieniach czy rodzinnych sensacjach pogłębia podziały i zatruwa życie mieszkańców Ostrowi Mazowieckiej i na to zgody być po prostu nie może o ile chcemy pretendować do miana rozwiniętej społeczności lokalnej. Warto również postawić pytanie, kto naprawdę korzysta na takim poziomie debaty. Komu służy chaos, wzajemna nienawiść i publiczne upokarzanie przeciwników? Trudno oprzeć się wrażeniu, że anonimowe strony tego typu nie mają nic wspólnego z troską o mieszkańców czy transparentność życia publicznego Ostrowi Mazowieckiej. Znacznie bardziej przypominają narzędzia brutalnej walki politycznej, prowadzonej bez odwagi podpisania się własnym nazwiskiem. Lokalna polityka nie może opierać się na anonimowych oszczerstwach i niszczeniu rodzin. Jeśli osoby pełniące ważne funkcje publiczne naprawdę chcą budować wspólnotę opartą na szacunku, powinny jednoznacznie odrzucić wszelkie formy internetowej nagonki. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać od swoich władz i mediów nie tylko skuteczności, ale również elementarnych standardów moralnych.
Anonimowy hejt nie jest żadną odwagą. Nie jest też satyrą, dziennikarstwem ani obywatelską aktywnością. Jest zwykłym tchórzostwem ukrytym za ekranem telefonu lub komputera. A każdy, kto świadomie korzysta z takiego narzędzia albo czerpie polityczne korzyści z atmosfery nienawiści, ponosi odpowiedzialność za poziom życia publicznego i za krzywdę wyrządzaną konkretnym ludziom – również dzieciom, które nigdy nie powinny stawać się ofiarami politycznych wojen prowadzonych w internecie.
Moim marzeniem jest, by Hyde Park Ostrów Mazowiecka zniknął z przestrzeni publicznej, bo robią go po prostu hejterzy o znikomej konstytucji moralnej. Ludzie, którzy wyrządzili dużo złego ludziom takim jak Grzegorz, Łukasz czy Grażyna. Proces zmierzający ku temu właśnie się rozpoczął i mam nadzieję niebawem światło dzienne ujrzą nazwiska odpowiedzialnych za ten cyrk. Nie można być cały czas „szarą kartką”. Prawda?
PS. Społeczna presja jednak ma sens, gdyż ostatni wpis szaletparku na temat jednego z ostrowskich działaczy sportowych, prywatnie, mojego serdecznego kolegi Grzegorza, został usunięty. Krzywda jednak została wyrządzona. I to właśnie jest najgorsze, że postu już nie ma, ale jego konsekwencje są. I będą brzydko pachnieć jeszcze bardzo długo. Bo taki właśnie jest hejt w sieci.

