Korzystając z możliwości podzielenia się opinią na temat życia jednej z lokalnych społeczności naszego Miasteczka, chciałbym opisać wieloletni problem cwaniactwa i chamstwa parkingowego, z którym, jak na razie bezskutecznie, od ponad 6 już lat walczą trzy wspólnoty mieszkaniowe z ulicy Lubiejewskiej 2, 2A i ulicy Pocztowej oraz pokazać sposób traktowania tego nabrzmiałego przez lata problemu przez obecnego Burmistrza i podwładną mu Straż Miejską naszej Ostrowi Mazowieckiej. Jak się okaże, ciekawe też są skutki tej walki! Zapraszam do zaściankowej lektury!
Upublicznienie każdej sprawy i podawanie jej do wiadomości w mediach, to zazwyczaj wynik braku efektów wielu, wcześniejszych realnych działań, mających na celu rozwiązanie nabrzmiałego problemu, a w tym przypadku, to także wyraz bezsilności wobec cwaniactwa i chamstwa jednego z mieszkańców i zarazem sąsiada, w stosunku do społeczności trzech sąsiadujących ze sobą wspólnot mieszkaniowych, położonych wokół wspólnego parkingu. To także wyraz dezaprobaty wobec zaniechania skutecznych działań prewencyjnych i egzekwujących miejscowe prawo przez Burmistrza i podległą mu Straż Miejską. Burmistrza, który sam, przez Radę Miasta, to prawo ustanowił.
Parking położony na terenie działki miejskiej pomiędzy blokami przy ulicy Lubiejewskiej 2, 2A i Pocztowej został wybudowany w roku 2017 za pieniądze Miasta, dzięki aktywnej postawie osób z Zarządów naszych trzech Wspólnot Mieszkaniowych. Przez wiele lat składaliśmy wnioski, pisaliśmy pisma, braliśmy udział w posiedzeniach Rady Miasta i jej Komisji, po to, aby zachęcić „Ratusz” do wyłożenia środków finansowych na uporządkowanie zaniedbanego i straszącego bałaganem terenu miejskiego w samym Centrum Ostrowi Mazowieckiej, tuż obok obecnej instytucji kulturalnej „Jatki”. Dzięki wytrwałemu zaangażowaniu i konsekwencji w działaniu osób z Zarządów naszych Wspólnot i finansowemu zaangażowaniu Miasta powstało 19 miejsc parkingowych, plus 2 miejsca dla osób niepełnosprawnych. Jak na 90 mieszkań i aktywnie działającą instytucję kulturalną ”Jatki”, która miewa wielu odwiedzających, przyjeżdżających tu samochodami, to przy obecnej ilości aut w naszym Mieście i tak kropla w morzu potrzeb! Ale zawsze lepsze to, niż doły, błoto, zwietrzały stary beton i wystające z niego druty dziurawiące opony, krzaki, chaszcze i wszechobecne psie odchody!
Od około roku 2020 jeden z mieszkańców Wspólnoty Mieszkaniowej z ul. Lubiejewskiej, nasz sąsiad – z powodu tzw. RODO nazwę go w tym artykule „pan O.”, choć określenie „pan” jest zbyt eufemistyczne dla sposobu postępowania tej osoby – zajmujący się obwoźnym handlem warzyw i owoców oraz, od czasu do czasu, handlem autami, wykorzystuje ten parking do przetrzymywania na nim swoich, czasami czterech, czasami pięciu samochodów! Z pięciu miejsc parkingowych, przeznaczonych dla wszystkich mieszkańców naszych Wspólnot, uczynił sobie na przestrzeni kilku ostatnich lat, na stałe, darmowy parking firmowy dla swoich pięciu pojazdów, wykorzystywanych w jego działalności handlowej. Wspomnieć należy tu także, że pan O. mieszka tylko z małżonką, która nie prowadzi samochodu, a więc jedna osoba /jedno mieszkanie/ zajmowało przez kilka lat pięć miejsc parkingowych na stosunkowo małym parkingu, przeznaczonym dla trzech Wspólnot i ośrodka kultury „Jatki”, jeżdżąc jednym autem – no bo raczej dwoma na raz się nie da? A może już jestem zbyt zaawansowanym dziadersem i czegoś nie wiem w tej kwestii? 🙂 Było nie było, cztery pozostałe auta pana O. zajmowały miejsca parkingowe, w tym dwa nieprzerwanie nie opuszczały parkingu przez ponad rok!
Jako mieszkańcy, sąsiedzi i lokatorzy trzech Wspólnot kierowaliśmy liczne prośby do „przedsiębiorcy”, pana O.: najpierw w rozmowach, potem na piśmie, aby zmienił swoje postępowanie, a dla firmowych samochodów-magazynów oraz aut przeznaczonych na komisową sprzedaż, wynajmował dla siebie opłacane parkingi gdzieś w mieście, pozostawiając na parkingu osiedlowym co najwyżej dwa auta. Za wycieraczkami jego pojazdów zostawialiśmy liczne ulotki piętnujące takie postępowanie, dając wyraz naszemu niezadowoleniu, licząc na jego wyrozumiałość i przestrzeganie prawa do parkingu pozostałych sąsiadów, także użytkowników aut, mających prawo do parkowania na tym parkingu, a nie zmuszanych przez jego postępowanie do parkowania gdzieś daleko poza swoim osiedlem lub w miejscach niedozwolonych na tym parkingu, wzdłuż krawężników. Poruszaliśmy problem na wielu zebraniach Wspólnot Mieszkaniowych, prosząc administratora, czyli ostrowski TBS, o interwencję i mediację! Nasze liczne wysiłki oraz interwencje administratora Wspólnot TBS okazały się nadaremne! Cwany sąsiad wiedział, że jest luka w prawie i postępował, i nadal postępuje, według starej polskiej zasady: „Możecie mi naskoczyć!” oraz „Będę trzymał tu tyle aut, ile mam ochotę, a i tak mi nic nie zrobicie!”
I tak, przedsiębiorczy cwaniak i parkingowy cham pan O. stworzył sobie pod balkonem swoim i licznych sąsiadów prywatny parking firmowy na lata, kosztem lokatorów trzech Wspólnot Mieszkaniowych! A w akcji budowy parkingu nawet palcem nie kiwnął! No, żeby być dokładnym i szczerym złożył podpis pod petycją o budowę parkingu. 🙂
Często więc, na przestrzeni kilku ostatnich lat, byliśmy na naszym wspólnotowym i miejskim parkingu mimowolnymi świadkami dostawy, na przykład jajek dla naszego osiedlowego parkingowego cwaniaka, przeładowywanych z samochodu dostawcy do magazynu na kółkach pana O., tuż pod naszymi balkonami! Często też z naszych balkonów słyszeliśmy jego długotrwałe i głośne zazwyczaj pertraktacje handlowe, szczególnie wtedy, jak jego handlową żyłkę rozgrzewał wypity wcześniej alkohol, pertraktacje dotyczące oczywiście sprzedaży jakiegoś okazyjnie zakupionego autoszrotu, który miesiącami, w sposób nieprzerwany, blokował, nasze wspólne miejsca parkingowe, a który to szrot, obrotny pan O. wielokrotnie chciał wcisnąć za ”okazyjną cenę z dużym rabatem” naiwnym kupującym, którzy złapali się na cudowną okazję z ogłoszenia.
Nabrzmiałym już w międzyczasie problemem postanowiliśmy zainteresować także władze naszego Miasta. I tak we wrześniu roku 2023, jeszcze za kadencji Burmistrza J. Bauera, na jednym ze spotkań w tej sprawie, Komendant Straży Miejskiej, pan K. Gołębiewski zasugerował nam sam od siebie, abyśmy zawnioskowali do Rady Miasta o objęcie naszego parkingu regulaminem parkingów miejskich, w którym to regulaminie jest ograniczenie, zakazujące pozostawiania na parkingu miejskim pojazdów na nieprzerwany okres dłuższy niż 30 dni. Pan Komendant oraz ówczesny Burmistrz J. Bauer sugerowali, że objęcie naszego parkingu tym regulaminem oraz taki zapis pozwoli Miastu i Straży Miejskiej na nadzorowanie naszego parkingu pod kątem właśnie takich wykroczeń i nadużyć, i umożliwi Straży Miejskiej karanie takiego cwaniactwa za łamanie tego przepisu.
Idąc za radą Komendata Straży i wnioskując we wrześniu 2023 do Rady Miasta w tej sprawie, sugerowaliśmy także, aby Rada Miasta wprowadziła również limit ilościowy parkowanych pojazdów dla tego parkingu na każde mieszkanie wymienionych trzech Wspólnot, tak aby każde mieszkanie miało prawo do zajmowania maksymalnie dwóch miejsc parkingowych bezpłatnie. Nadużywanie tego prawa, wnioskowaliśmy, powinno być obłożone karą lub opłatą administracyjną w odpowiedniej wysokości, nakładaną przez Straż Miejską. Nasza batalia w Ratuszu o objęcie naszego osiedlowego parkingu regulaminem parkingów miejskich trwała ponad 2 lata! Demokracja działa powoli dla ludu, tym bardziej wolno, kiedy dochodzi do zmiany władzy w naszym ratuszowym „Zamku”! No cóż, sprawa baaaaardzo skomplikowana, więc musiało to trwać! 🙂
Na jednym ze spotkań z obecnym Przewodniczącym Rady Miasta panem T. Koczarą oraz Komendantem Straży Miejskiej panem K. Gołębiewskim w połowie roku 2025 usłyszeliśmy nagle od Komendanta Straży, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, że to co robimy od lat – cytuję dokładnie słowa Komendanta – „wygląda na jakąś wendettę” z naszej strony, i że raczej powinniśmy uważać, bo „możemy także spodziewać się cywilnego pozwu sądowego” od naszego parkingowego chama za nasze działania wobec niego! Osobom reprezentującym trzy Wspólnoty Mieszkaniowe na tym spotkaniu wydało się, że Komendant Straży Miejskiej, nagle zmienił front w sprawie i reprezentuje naszego parkingowego cwaniaka pana O., chcąc nas zniechęcić i zastraszyć w naszych działaniach o sprawiedliwe korzystanie z parkingu osiedlowego! Mało tego, podczas tego spotkania pan Komendant Gołębiewski pokazał nawet zdjęcie naszego parkingu z perspektywy satelity, wydrukowane z Goggle Maps, gdzie widniało kilka pustych miejsc parkingowych, twierdząc przy tym, że problem nie jest aż tak poważny, jak go przedstawiamy i opisujemy! Pan Komendant nie raczył tylko zwrócić swojej uwagi na czas wykonania tego zdjęcia: większość osób w tym czasie bywa w pracy, a nasz parking, i wiele innych parkingów w tych godzinach, staje się trochę mniej zajęta niż jest to w godzinach powrotu z pracy i w porze nocnej! Samo porównanie przez, było nie było, Komendanta Straży Miejskiej, mającego pilnować przestrzegania prawa, naszych działań do wendetty włoskiej mafii, też wydało nam się bardzo niesprawiedliwe i bardzo dziwne w tych okolicznościach: lokatorzy trzech Wspólnot Mieszkaniowych podejmują od kliku lat oficjalne i jak do tej pory cywilizowane działania, zmierzające do prawnego uregulowania sprawiedliwego sposobu korzystania z parkingu miejskiego, a Komendant Straży Miejskiej przyrównuje to do nielegalnej i zazwyczaj krwawej, mafijnej wendetty! Co najmniej zaskakująca zmiana stanowiska miejskiego urzędnika: z osoby popierającej sprawę i interes licznych mieszkańców trzech Wspólnot, nagle stał się rzecznikiem parkingowego cwaniaka i chama, śmiejącego się od lat w oczy wszystkim lokatorom i sąsiadom! Na moją uwagę i sugestię, że taka nagła zmiana postawy, być może, tu postawiłem pytanie, spowodowana jest osobistą znajomością pana Komendanta z zięciem naszego parkingowego cwaniaka, który to zięć pana O. jest pracownikiem Policji w Ostrołęce, pan Komendant wielce się oburzył i poczerwieniał, i podniósł głos tak, że przewodniczący Rady Miasta, pan T. Koczara nakazał mu opuszczenie naszego spotkania! W sumie to nie wiem dlaczego i trochę potem tego żałowałem, bo nie zdążyłem zapytać pana Komendanta o tę naszą „wendettę” i jak ją rozumie w obliczu naszych jawnych i formalnych, zmierzających do ustanowienia prawa miejscowego działań? No ale, pan Komendant pewnie miał na myśli taką mafię, która ustala swoje własne, lokalne prawo w mieście i stąd to porównanie do wendetty! 🙂
Dopiero w grudniu 2025, po wielu rozmowach, pismach do Burmistrza H. Betlejewskiego, telefonach i spotkaniach z Przewodniczącym Rady, Rada Miasta podjęła stosowną uchwałę, która po publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa weszła w życie z końcem stycznia 2026! Niestety bez ograniczeń ilościowych co do trzymanych aut na naszym parkingu! Powód? Dla mnie był jeden: przyszłe wybory! Dla Miasta: według zasięgniętej opinii prawnej, której nigdy nasze Wspólnoty nie otrzymały, było to ponoć „niezgodne z ustawami nadrzędnymi”! Ale idąc za tą argumentacją, to każde opłaty za parkowanie w miastach „są niezgodne z ustawami nadrzędnymi”! 🙂 Gminy mają przecież prawo ustalać opłaty za parkowanie każdego dodatkowego auta ponad ustalony przez gminę limit, a także za każdą przekroczoną minutę parkowania choćby jednego auta! Więc przepis rozwiązujący nabrzmiały problem parkingowy obecni włodarze Miasta zbyli „mądro-prawnym” wytłumaczeniem, za którym w rzeczywistości czaił się strach o łaskę lub niełaskę wyborców! Według zasady: lepiej nie podejmuj niepopularnych decyzji, a problemy z którymi ludzie się borykają, zostaw ludziom, niech z nimi żyją, jak wytrzymali już tyle lat – ważne abyś się podobał większości przy urnie! Tu jednak Burmistrz H. Betlejewski może się przeliczyć: chodzi o sprawiedliwy interes i jakość życia około dwustu wyborców z naszych Wspólnot Mieszkaniowych!
23 lutego 2026, licząc na działania Burmistrza H. Betlejewskiego, do którego zadań należy wykonanie uchwały o parkingach miejskich przez podlegającą mu Straż Miejską, wystosowałem kolejne pismo, wskazujące ponownie na wieloletnie łamanie podstawowych zasad i norm współżycia społecznego oraz, od teraz prawa miejscowego, czyli regulaminu parkingów miejskich, polegających na pozostawieniu na nieprzerwany okres dłuższy niż 30 dni dwóch pojazdów na naszym parkingu przez sąsiada, pana O., parkingowego cwaniaka-przedsiębiorcę. W piśmie tym ponownie pisałem, że pan O. od wielu lat prowadzi handlową działalność gospodarczą, wykorzystując swoje samochody dostawcze w tej działalności, i od wielu już lat zajmuje na stałe od 4 do 6 miejsc parkingowych na parkingu pomiędzy blokami Lubiejewska 2, 2A i Pocztowa, który to parking ma służyć wszystkim mieszkańcom naszych Wspólnot oraz instytucji „Jatki”, a nie jednemu lokatorowi i jego działalności handlowej. W piśmie przypominałem znane już Burmistrzowi H. Betlejewskiemu i Komendantowi Straży Miejskiej fakty, że pan O. stworzył sobie z parkingu miejskiego, przeznaczonego między innymi dla wszystkich mieszkańców naszych Wspólnot i instytucji „Jatek”, „magazyn na kołach” oraz parking „komisowy” – parkując tam okazyjnie kupowane na sprzedaż auta, które w przeszłości długimi miesiącami blokowały i obecnie także blokują nieprzerwanie miejskie miejsca parkingowe!
Przypomniałem, że wymienione dwa pojazdy stoją nieprzerwanie na parkingu miejskim już od maja roku 2025, a inne pojazdy pana O. zmieniają miejsca parkowania na tym parkingu. Jako dowód załączyłem także szereg zdjęć wymienionych dwóch pojazdów z okresu maj 2025 do 23 lutego 2026 wraz z datami ich wykonania.
W piśmie dodałem również, że w dniu 19 lutego 2026 zgłosiłem ustnie uporczywe naruszanie regulaminu parkingów miejskich w biurze Straży Miejskiej, ale do dnia 23 lutego – wymienione pojazdy nadal stały nieprzerwanie na wymienionym parkingu!
Efekt tego pisemnego zgłoszenia naruszania norm i przepisu prawa miejscowego „przerósł” nasze oczekiwania: po 30 dniach od tego pisma pan O. przestawił dwa stojące nieprzerwanie od roku pojazdy na sąsiednie miejsca parkingowe, zamieniając je tylko między sobą miejscami!
W tym „szczęśliwym” dla naszych Wspólnot dniu do moich drzwi zapukał także funkcjonariusz naszej Straży Miejskiej i dostarczył mi odpowiedź pana Komendanta na moje zgłoszenie wieloletniego, uporczywego naruszania regulaminu parkingów miejskich, w którym to piśmie, pan Komendant informował, że zastosował wobec pana O. … środek wychowawczy w postaci pouczenia! W naszej Straży Miejskiej, jak widać, nie ma jastrzębi – rządzi frakcja gołębia! 😉
Wyobraźcie sobie Państwo tę sytuację: od roku 2023 do stycznia roku 2026, za namową także Komendanta K. Gołębiewskiego, prowadziliśmy batalię o ustanowienie prawa miejscowego, na podstawie którego można by dyscyplinować chamstwo i cwaniactwo parkingowe, i kiedy to prawo weszło w końcu w życie, Burmistrz H. Betlejewski, odpowiedzialny za wykonanie uchwały o regulaminie parkingów miejskich i Komendant K. Gołębiewski upominają wieloletniego cwaniaka parkingowego, uzasadniając to tym, że pan O, „nie był świadomy wejścia w życie regulaminu parkingów miejskich i nie znał stosownego przepisu”!
Na odchodne Strażnik Miejski poinformował mnie i pocieszył, że „od teraz będą sprawę monitorować i nadzorować.”
I nadzorowali ją tak, że po upływie następnych 30 dni, w dniu 26 marca 2026 już nie ja sam, a nasze trzy Wspólnoty i kilkunastu podpisujących się pod pismem lokatorów, wystosowały następne pismo do Burmistrza H. Betlejewskiego i Komendanta Straży Miejskiej w tej samej sprawie wieloletniego, uporczywego naruszania norm współżycia społecznego i przepisu prawa miejscowego, tym samym kilkanaście osób złożyło stosowne oświadczenia, załączając serię zdjęć, potwierdzających zgłaszany fakt łamania prawa miejscowego regulaminu parkingów miejskich.
Widząc się przypadkowo w sklepie z Burmistrzem H. Betlejewskim w tym czasie, wspomniałem mu o kolejnym już piśmie w tej, od lat bulwersującej nasze trzy Wspólnoty Mieszkaniowe, sprawie. W odpowiedzi usłyszałem, że generalnie to on /Burmistrz H. Betlejewski/ jest „za trzykrotnym upominaniem w takich sprawach zanim podejmie się jakieś inne kroki”! O ludzie – pomyślałem wtedy – Czy ja śnię, czy Burmistrz H. Betlejewski jest z innej planety, kiedy chce rozwiązać problem trwający od ponad sześciu lat, trzykrotnym upominaniem krnąbrnego recydywisty, licząc na jego współpracę i dobry charakter? Dla mnie to jest konsekwentne, według linii partyjnej „wspieranie małych przedsiębiorców” – a raczej małych cwaniaków i chamów parkingowych – proszę wybaczyć ironię i sarkazm – a, co bardziej prawdopodobne, to strach w podejmowaniu konkretnej decyzji, chroniącej interes dużej grupy mieszkańców naszego Miasta wobec przedsiębiorcy-cwaniaka! Bo co innego kierowało zaniechaniem działań w tej sprawie przez Burmistrza H. Betlejewskiego? Niechęć wobec mojej osoby? Być może!
I tak do 21 kwietnia 2026 dwa opisywane samochody naszego cwaniaka i chama parkingowego, pana O., stały nieprzerwanie nadal od roku na naszym osiedlowym parkingu, a ostrowska Straż Miejska nadal „nadzorowała i monitorowała sprawę” aż „buczało i dymiło” z naszego ratuszowego „Zamku” i z rur wydechowych pozostałych aut naszego parkingowego chama! No, nie tylko z jego aut! 🙂
W międzyczasie chciałem się dowiedzieć od Komendanta, czy zamierza coś robić w zgłoszonej już po raz kolejny sprawie i udałem się do jego biura w ostrowskim „Zamku”. Byłem tam trzykrotnie w ciągu trzech dni: dwa razy nikogo nie zastałem, za trzecim razem miałem szczęście: zastałem jego współpracownika. Poinformował mnie, że nie prowadzi naszej sprawy, ale z tego co wie i się orientuje, to – przytaczam dosłownie jego wypowiedź, „sprawa nie jest łatwa” i „trudno będzie udowodnić, że auta stoją nieprzerwanie i że nie opuszczały parkingu”! Dla mnie szok! Ja na to, że mamy zdjęcia, na których widać, że auta nie zmieniły pozycji nawet o centymetr w ciągu ostatnich 30 dni, a wcześniej stały tam od roku, i że oświadczenie złożyło i podpisało kilkanaście osób, że mamy także monitoring osiedlowy i w razie potrzeby możemy go udostępnić! W odpowiedzi usłyszałem same „pozytywne i zachęcające” rzeczy od stróża prawa miejskiego z biura pana Komendanta: że „od zdjęcia do zdjęcia auto mogło być ruszane i tego nie widać” i że każdy sprytny prawnik może ten fakt /?/ wykorzystać, „że oświadczenie, to wie pan każdy może złożyć i się podpisać”, że „właściwie to nie mamy prawa do nagrywania osób prywatnych”, że „my /Straż Miejska/ nie mamy tylko jednego parkingu, mamy także inne parkingi do pilnowania, a nie tylko wasz!”. I znowu wydawało mi się, że Straż Miejska, a za nią, lub przed nią Burmistrz odpowiedzialny za jej działania, stoją po stronie cwaniaka i chama parkingowego, tu: handlarza i przedsiębiorcy pana O., a my, trzy Wspólnoty Mieszkaniowe walimy głową w mur i łamiemy prawo dokonując krwawej „wendetty”, ośmieszając się tylko przy tym!
Tracąc powoli nadzieję na rozwiązanie wieloletniego parkingowego problemu, niespodziewanie w dniu 21 kwietnia 2026, oficjalnym wezwaniem listem poleconym za potwierdzeniem odbioru, wysłanym przez Urząd Miasta Ostrów Maz. i Straż Miejską, zostałem wezwany do stawienia się w Ratuszu w charakterze świadka w sprawie o wykroczenie z art. 54 kodeksu wykroczeń w związku z §3 pkt. 1 i § 6 pkt. 2 regulaminu parkingów miejskich przy ul. Lubiejewskiej 2, 2A i ul. Pocztowej. Przesłuchanie mnie odbyło się w dniu 05 maja 2026 o godzinie 13:00. Po 6 latach walki o sprawiedliwe korzystanie z osiedlowego parkingu przez wszystkich mieszkańców naszych trzech Wspólnot Mieszkaniowych nasza Straż Miejska postanowiła przesłuchać mnie w charakterze świadka! To już było coś! A dwa wspomniane samochody parkingowego cwaniaka, pana O., jak stały w maju roku 2025, tak stały nadal nieprzerwanie na swoich miejscach, po ich przestawieniu z jednego miejsca na sąsiednie miejsce na tym samym parkingu w maju roku 2026!
Podczas trwającego prawie godzinę przesłuchania zorientowałem się, że Straż Miejska nie zabezpieczyła po moim oficjalnym zgłoszeniu tego wykroczenia w lutym 2026 – już na podstawie obowiązującego regulaminu parkingu miejskiego – podstawowych dowodów w sprawie, co pozwoliłoby jej na łatwe kontrolowanie sprawcy tego wykroczenia – nie spisano stanu liczników zgłaszanych wielokrotnie aut parkingowego chama! Czy świadomie czy nie! Tego nie wiem! I w wyniku tego zaniedbania Straż Miejska wzywała w maju 2026 lokatorów na przesłuchania! Powstaje pytanie, czy aby to nie było celowe zaniechanie pana Komendanta Straży Miejskiej w Ostrowi Maz, tylko po to, żeby przedłużać samo postępowanie, uczynić je uciążliwym dla lokatorów i umożliwić sprawcy dalsze darmowe parkowanie swoich dwóch samochodów w sposób nieprzerwany na tym parkingu? Zawsze to taniej, niż płacić za parking wynajęty dla dwóch lub więcej aut! Rachunek jest prosty!
Po przesłuchaniu kilku lokatorów przez Straż Miejską sprawa parkingowego cwaniactwa i chamstwa „ucichła” na dwa miesiące. Jedynym widocznym dla lokatorów trzech Wspólnot Mieszkaniowych przy ul. Lubiejewskiej i Pocztowej skutkiem tak prowadzonego postępowania było to, że dwa zgłaszane auta parkingowego chama pana O. znikły z naszego parkingu na kilka dni! Niestety po tych kilku dniach pojawiły się ponownie na parkingu! I tak jest do dnia dzisiejszego: nasz parkingowy cham, od czasu tego ostatniego postępowania i przesłuchania kilku lokatorów w tej sprawie przez Straż Miejską, zmienia tylko co jakiś czas miejsca parkingowe, ale auta stoją na tym samym parkingu! Drugą zmianą jest to, że Straż Miejska co jakiś czas przyjeżdża i robi fotografie na naszym parkingu. Najdziwniejsze jest to, zauważyło to kilka osób, że pan O. przestawia swoje „szroty” z jednego miejsca parkingowego na drugie, najczęściej tuż przed przyjazdem Straży Miejskiej! No cóż, „szczęście sprzyja odważnym”, można by rzec!
Nie widząc praktycznie żadnych zmian w postępowaniu pana O., po przeprowadzonym przez ostrowską Straż Miejską już po raz drugi postępowaniu, złożyłem do naszego „Zamku” wniosek o udostępnienie informacji publicznej w drodze anonimizacji danych sprawcy, na temat wyniku tegoż postępowania i ewentualnie zastosowanych środków sankcyjnych i zaradczych. Odmówiono mi podania tych informacji, argumentując, że mój wniosek „nie dotyczy informacji o działalności organu administracji publicznej w sprawach publicznych, lecz odnosi się do indywidualnego postępowania prowadzonego wobec oznaczonej osoby fizycznej.” Przypomnę tylko, że w marcu po pierwszym zawiadomieniu o uporczywym łamaniu regulaminu parkingów miejskich przez naszego chama parkingowego, Straż Miejska sama z siebie poinformowała mnie o wyniku tego postępowania, a mianowicie, że zastosowała tylko środek wychowawczy bez żadnych sankcji wobec parkingowego chama! Cóż za konsekwencja w działaniach! Ale najwidoczniej cały czas się uczymy! Szkoda tylko, że cwaniactwo i chamstwo parkingowe na tej ciągłej nauce naszych urzędników, stale zyskuje na czasie i darmowym parkowaniu kilku firmowych aut!
Nie zrażony pierwszą odmową udzielenie informacji o wyniku postępowania, złożyłem drugi wniosek powołując się już na konkretne orzeczenia sądów administracyjnych, w tym NSA, w podobnych sprawach. Otrzymałem następną odmowę podania informacji publicznych, tym razem z uzasadnieniem, że podanie ich przez nasz „Zamek” „prowadziłoby do ujawnienia informacji dotyczących indywidualnej sytuacji prawnej osoby” sprawcy – tu: naszego upartego recydywisty i chama parkingowego! A jako, że ja znam pana O. z imienia i nazwiska, anonimizacja jego danych, co jest warunkiem wstępnym podania takich informacji o wyniku postępowania w sprawach o wykroczenia, wobec mnie nie będzie skuteczna. Niby logiczne, ale w porównaniu z pierwszym postępowaniem na przełomie lutego i marca, zupełnie nielogiczne i niekonsekwentne! Wtedy informację otrzymałem niejako „z urzędu” 🙂
I tu zastosowałem wobec naszego ratuszowego „Zamku” fortel: poprosiłem zupełnie nieznaną mi osobę o złożenie identycznego wniosku o udzielenie informacji publicznej w sprawie przedmiotowego postępowania, gdyż takie wnioski do urzędów administracji publicznej może składać nawet … „Królewna Śnieżka” – wiem z pewnych źródeł – gdyż nie musi wykazywać interesu prawnego w tej sprawie – najważniejsze aby była ona, ta sprawa, publiczna!
I tak po upływie około dwóch tygodni nasz ratuszowy „Zamek” odpowiedział „Królewnie Śnieżce”, że przedmiotowe postępowanie zakończyło się … skierowaniem wniosku do Sądu Rejonowego w Ostrowi Maz. o ukaranie sprawcy wykroczenia! Jednym słowem nasz parkingowy cham musi lub już musiał stawić się w sądzie i pewnie zapłaci lub już zapłacił jakąś grzywnę za naruszanie regulaminu parkingów miejskich. Niestety jego auta nadal blokują na stałe miejsca parkingowe – zmieniają je tylko od czasu do czasu z jednego na drugie! A Straż Miejska bawi się z nim w „kotka i myszkę”, tylko że „parkingowa myszka” zawczasu wie, kiedy przestawić swoje autka, a „kotek miejski” nadal nie kontroluje liczników aut „myszki”, i pstryka z zamiłowaniem bezużyteczne fotki!
Epilog – niestety smutny 🙁
Pewnej wrześniowej, piątkowej nocy, na nasz osiedlowy parking została wezwana przez anonimowego osiedlowego „sygnalistę” ostrowska Policja z informacją, że stoją tu nieprzepisowo zaparkowane wzdłuż krawężników przejść dla pieszych auta! Zazwyczaj, na naszym osiedlowym parkingu, jest takich nieprzepisowo zaparkowanych aut kilkanaście, drugie tyle, co regulaminowych miejsc parkingowych na tym parkingu: nic dziwnego – nasz ostrowski „Zamek” dla 90 mieszkań i instytucji kulturalnej „Jatki” przewidział 19 miejsc parkingowych, plus dwa miejsca dla osób niepełnosprawnych! Stąd ciągły i bardzo duży „deficyt parkingowy”, powiększany od lat bezczelnym postępowaniem naszego chama parkingowego: blokował czasami od czterech do sześciu miejsc, a inni lokatorzy też stawiali i nadal stawiają po dwa lub trzy auta na mieszkanie! Dlatego pozostali lokatorzy, którzy nie załapywali się na regulaminowe miejsca parkingowe, parkowali wzdłuż chodników, przy krawężnikach. Dziwnym trafem, podczas tej akcji Policji, przy krawężnikach nie było aut parkingowego chama, pana O.! Ma szczęście farciarz, nasz recydywista parkingowy!
I tak kilkanaście osób z naszych Wspólnot Mieszkaniowych dostało wezwania do stawienia się na Policję, a tam wręczono im stuzłotowe mandaty i po jednym punkcie karnym za nieprzepisowe parkowanie! „Zemsta, czy wendetta” i na czyje zlecenie, wręcz ciśnie się pytanie! 😉
Po takiej mandatowej akcji Policji na naszym parkingu, sprawy potoczyły się nadzwyczaj szybko: w ciągu trzech dni roboczych – nadzwyczajne tempo jak na nasz ostrowski „Zamek” – w dniu 09 września 2026 o godzinie 10:30 wyznaczono przez Burmistrza spotkanie w sprawie parkingu. Niestety zaproszeni na to spotkanie i powiadomieni o nim zostali tylko lokatorzy z jednego budynku naszych trzech Wspólnot Mieszkaniowych! Inni lokatorzy, z pozostałych dwóch budynków, nie mieli szansy brania udziału w tym spotkaniu, a z informacji nieformalnych wiem, że była omawiana na tym spotkaniu bardzo istotna sprawa powiększenia naszego parkingu osiedlowego! Nareszcie! „Presja ma sens!” – chciałoby się wykrzyczeć. 🙂 Sęk w tym, że ze strony „zamkowej” mówiono przy tym o „pewnym naginaniu przepisów”, co do usytuowania tego powiększonego parkingu: ktoś, tworząc propozycję projektu, zamierza przekroczyć ustawowe limity odległości od okien i budynku, zamiast powiększać parking tam, gdzie jest na to miejsce, bez łamania takich ustawowych limitów odległościowych! Jednym zdaniem: ostrowski „Zamek” sugeruje mieszkańcom, pewnie tego niezaproszonego na spotkanie budynku / ?/, że „wstawimy wam rury wydechowe pod balkony i pod okna tak blisko, że nie będziecie mieli kłopotów z zasypianiem! Przeszkadza nam tylko kilka małych drzewek i te ustawowe ograniczenie odległości, które zamierzamy obejść!” 🙁 Całe szczęście, że takie projekty muszą zatwierdzić także lokatorzy i odpowiednie urzędy!
I tak to, według powyższego opisu i według mnie, wygląda nasza zaściankowo-peryferyjna, „uśmiechnięta i obywatelska” Polska: ktoś lub wielu może się uśmiać z obywatelskich działań i „parkingowej matni” po pachy! Przypomnę, że opisany parkingowy konflikt i sprawa ciągną się już od roku 2020!
Według ustawy o Strażach Gminnych, na podstawie której działa /czy oby na pewno działa skutecznie?/ i funkcjonuje / w powyższym świetle, czy oby na pewno funkcjonuje skutecznie?/, Straż Miejska w naszym Mieście powinna – cytuję za Sprawozdaniem z działalności Straży Miejskiej Miasta Ostrów Mazowiecka za rok 2025: „przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa i porządku na terenie naszego Miasta, a w tym celu powinna egzekwować przepisy prawa, wykonywać prewencję oraz profilaktykę w zakresie bezpieczeństwa i porządku publicznego.”
W roku 2025 „pilnowanie i nadzorowanie” naszej Ostrowi Mazowieckiej przez naszą Straż Miejską kosztowało nas mieszkańców łącznie prawie 753 tysiące złotych – jeszcze trochę i przysłowiowa „bańka” 😉 – w tym wynagrodzenia pracowników Straży Miejskiej wyniosły ponad 582 tysiące zł – ponad pół przysłowiowej „bańki” 😉 – dodatkowa trzynasta pensja za rok 2024 wyniosła prawie 31 tysięcy złotych, składki na ubezpieczenie społeczne pracowników Straży Miejskiej wyniosły ponad 79 tysięcy zł – wg tych oficjalnie podanych przez Urząd Miasta liczb roczne wynagrodzenia brutto Straży Miejskiej w Ostrowi Maz. za rok 2025 to prawie 700 tysięcy złotych – to znakomita większość wspomnianej wcześniej przysłowiowej „bańki” 🙂 Czy to dużo, czy mało? Opisywana przeze mnie sprawa sugeruje, że ta prawie „bańka” to widocznie za mało dla naszych Strażników Miejskich! Panie Burmistrzu, chcę więc więcej dla naszej Straży Miejskiej i także dla Pana! Tak, żebyście mieli czas i ochotę zająć się – oby skutecznie i zgodnie z ustawowymi przepisami! – także naszym małym, zaściankowym i peryferyjnym, ale nabrzmiałym od wielu już lat osiedlowym problemem z parkingowym cwaniakiem i chamem, a strażnicy miejscy żeby zajrzeli choć raz, czy dwa razy dziennie na nasz parking osiedlowy, spisali licznika aut parkingowego recydywisty i innych aut zaparkowanych tu na stałe od kilku miesięcy, i aby sami mogli stwierdzić, czy samochody parkingowego cwaniaka i chama, pana O., były ruszane, czy stoją nieprzerwanie! 🙂
Jak każdego miesiąca od wielu, wielu lat, 25. dnia miesiąca, w przysłowiowych zębach przeleję ja i inni mieszkańcy naszych trzech Wspólnot Mieszkaniowych na konto urzędu skarbowego sumiennie zbierany dzień w dzień podatek, aby urzędnicy z ostrowskiego „Zamku” mogli ze spokojem i z „czystym sumieniem” egzekwować i nadzorować stanowione przez siebie samych prawo miejscowe, dla dobra ogółu obywateli! Oby zgodnie z ustawą i skutecznie! Bo na razie tej skuteczności brakuje, a zanosi się także na łamanie ustawy!

