***TEN ARTYKUŁ MA CHARAKTER SATYRYCZNY***
Burmistrz wygasza Ostrów
Ostrów Mazowiecka uzyskała prawa miejskie 592 lata temu. Według burmistrza Buberta Hetlejewskiego powstanie miasta to nigdy nie był dobry pomysł, dlatego rozpoczyna jego wygaszanie. “Żeby pozyskać pieniądze na rozwój Ostrowi trzeba zabrać te pieniądze mieszkańcom Łomży czy Ostrołęki. Ja nie mogę tego zrobić tylko dlatego, że ktoś sobie wymyślił, że chce mieszkać w Ostrowi. To nie w porządku”, wyjaśnia burmistrz. “Zresztą niektórzy mieszkańcy Broku czy Małkini zgłaszają, że nie odpowiada im życie w pobliżu Ostrowi, skarżą się na hałas z miasta. Nie możemy podtrzymywać istnienia Ostrowi ich kosztem”.
Mocnych argumentów za wygaszeniem miasta dostarcza też doradca burmistrza Bagdalena Martkiewicz: “W tej chwili my utrzymujemy Ostrów dla garstki ludzi, to jest raptem 20 tysięcy osób, to się nie opłaca. I bez przesady z tymi mieszkańcami, jak przeszłam się po ulicy i na nich popatrzyłam to aż oczy bolą. A jak się posłucha ich dzieci to uszy więdną”.
Żeby wreszcie rozwiązać te problemy burmistrz przedstawił radzie miasta uchwałę intencyjną o wygaszeniu Ostrowi Mazowieckiej. Według niego dokument zapewni mieszkańcom bezpieczeństwo: ci, którzy niestety już tu żyją będą mogli spokojnie umrzeć. Wygaszenie miasta to tylko zakaz osiedlania się nowych osób, rodzenia dzieci, stawiania nowych budynków, podejmowania nowych aktywności i zakładania nowych firm czy stowarzyszeń – uspokaja Hetlejewski. “To uchwała, która pokazuje nasze intencje” podkreśla z dumą prawa ręka burmistrza Bagdalena Martkiewicz.
Niezadowoleni mieszkańcy poinformowali burmistrza podczas konsultacji społecznych, że chcą żyć, zakładać rodziny i rozwijać się w Ostrowi Mazowieckiej i nie życzą sobie wygaszania miasta. Burmistrz nie krył zaskoczenia: “Wygaszenie miasta to jedyne co mogę zrobić. Szkoły, budżety, inwestycje – nie mam do tego głowy. Ja nie mogę podejmować żadnych decyzji”.
Pod naciskiem mieszkańców i mediów burmistrz zapewnił, że napisze list do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jeśli prezydent zechce przejąć odpowiedzialność za istnienie Ostrowi i znajdzie dla miasta nowe miejsce na mapie Polski, być może miasto przetrwa, ale to już nie będzie problem burmistrza. Hetlejewski dodaje: “To nie musi być prezydent, wystarczy ktokolwiek. Niech ktokolwiek się zgłosi i to ode mnie zabierze, ja już nie chcę”.
Teraz najważniejsze dla burmistrza to jak najszybciej przyjąć uchwałę o wygaszeniu Ostrowi Mazowieckiej. “To mi zapewni bezpieczeństwo” – przypomina Hetlejewski.
***TEN ARTYKUŁ MA CHARAKTER SATYRYCZNY***

