ILE JESZCZE MOŻNA MÓWIĆ O JAWNOŚCI? CZAS NAGRYWAĆ KOMISJE RADY MIASTA
Temat nagrywania posiedzeń komisji Rady Miasta Ostrów Mazowiecka wraca. I tym razem wraca nie za sprawą kolejnego naszego felietonu, komentarza czy pytania. Wraca za sprawą formalnej PETYCJI.
22 września 2026 roku do Rady Miasta Ostrów Mazowiecka wpłynęła petycja dotycząca nagrywania i publikowania nagrań z posiedzeń Komisji Rady. W miejskim rejestrze figuruje pod numerem BR.152.6.2026. Przewidywany termin jej rozpatrzenia to 22 grudnia 2026 roku.
Autorem petycji jest Marcin Łowicki. I CO JEST ZASKAKUJĄCE ??? To nie mieszkaniec Ostrowi ! Tak proszę Państwa – to ktoś w Waszym, społecznym interesie ją złożył.
I dobrze.
Bo może właśnie tego potrzeba było, żeby temat, który od dawna leży na stole, przestał być jedynie kolejnym postulatem mieszkańców, czy publicystycznym pytaniem.
Teraz jest dokument.
Jest petycja. Skończyło się gadanie. Czas powiedzieć „SPRAWDZAM”
Jest formalna procedura.
I jest Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, która powinna się tym tematem zająć.
TEN TEMAT PORUSZAMY OD SAMEGO POCZĄTKU
W „Ostrowi Mazowieckiej na Surowo” temat jawności prac komisji Rady Miasta poruszamy właściwie od początku naszej działalności.
Pisaliśmy o tym w tekście „Posiedzenia komisji Rady Miasta nagrywane „z urzędu”?”. Wskazywaliśmy wtedy rzecz podstawową: mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko co Rada Miasta ostatecznie przegłosowała, ale również jak wyglądała dyskusja, która do tego głosowania doprowadziła.
Pisaliśmy również o tym w tekście „Co dalej z Radą Miasta?”, gdzie nagrywanie i archiwizowanie posiedzeń komisji wskazaliśmy jako jeden z konkretnych elementów, które powinny zmienić sposób funkcjonowania miejskiego samorządu.
I wreszcie pokazaliśmy przykład zza miedzy — Czyżew.
Tam Rada Miejska uchwaliła nowy statut, w którym wprowadzono obowiązek audiowizualnego rejestrowania posiedzeń komisji oraz udostępniania nagrań mieszkańcom. Rozwiązanie objęło wszystkie komisje, w tym również komisję zajmującą się skargami, wnioskami i petycjami.
Czyli można.
Da się.
Nie trzeba do tego budować stadionu, przebudowywać ratusza ani zaciągać wielomilionowego kredytu.
Trzeba po prostu chcieć podnieść standard jawności.
KOMISJA TO NIE JEST „ZAPLECZE” RADY
I tutaj dochodzimy do sedna.
Sesja Rady Miasta jest transmitowana i archiwizowana. Mieszkaniec może usiąść przed komputerem i zobaczyć, jak radni głosują.
Ale zanim uchwała trafi na sesję, bardzo często wcześniej przechodzi przez komisje.
To tam odbywają się rozmowy.
To tam padają pytania.
To tam pojawiają się argumenty.
To tam przedstawiciele urzędu tłumaczą radnym poszczególne kwestie.
To tam radni wyrabiają sobie stanowisko.
A później na sesji słyszymy czasami po prostu:
„sprawa była omawiana na komisjach”.
Tylko że mieszkaniec nie może zobaczyć tej dyskusji.
Może przeczytać protokół.
O ile został już sporządzony i opublikowany.
A protokół z definicji jest tylko zapisem — często skrótowym — przebiegu posiedzenia.
Nie zobaczymy z niego wszystkiego.
Nie usłyszymy tonu wypowiedzi.
Nie zobaczymy reakcji.
Nie usłyszymy całej wymiany argumentów.
Nie zobaczymy, kto o co pytał i jak odpowiadał przedstawiciel urzędu.
Nie zobaczymy procesu dochodzenia do stanowiska.
A przecież właśnie ten proces jest dla mieszkańca niezwykle istotny.
„ALE PRZECIEŻ KAŻDY MOŻE PRZYJŚĆ”
Oczywiście.
Teoretycznie mieszkaniec może przyjść na posiedzenie komisji.
Statut Miasta przewiduje możliwość udziału zainteresowanych osób w posiedzeniach komisji, a wcześniejsza analiza tego tematu wskazywała również, że mieszkaniec może samodzielnie rejestrować przebieg jawnego posiedzenia.
Tylko zastanówmy się przez chwilę, jak wygląda to w praktyce.
Posiedzenie komisji odbywa się w środku dnia.
Mieszkaniec pracuje.
Ktoś inny ma dzieci.
Ktoś inny mieszka poza centrum.
Ktoś dowiaduje się o posiedzeniu zbyt późno.
A nawet jeśli ktoś przyjdzie — ile osób może regularnie jeździć na każde posiedzenie sześciu komisji?
Właśnie dlatego transmisja i archiwizacja nagrań zmieniają sytuację.
Nie trzeba wybierać pomiędzy pracą a udziałem w życiu publicznym.
Nie trzeba brać wolnego dnia.
Nie trzeba siedzieć godzinami w urzędzie.
Można obejrzeć posiedzenie wieczorem.
Można wrócić do konkretnej wypowiedzi.
Można wysłuchać dyskusji przed podjęciem ważnej decyzji.
Można wreszcie samemu wyrobić sobie zdanie.
ILE TO WŁAŚCIWIE KOSZTUJE?
To pytanie również zadawaliśmy.
I właśnie dlatego ten argument warto wreszcie postawić jasno.
W naszym wcześniejszym tekście przywoływaliśmy wycenę dotyczącą Grójca — 353 zł miesięcznie za transmisję i archiwizację wszystkich posiedzeń komisji. Grójec ma taką samą liczbę radnych jak Ostrów. Nie oznacza to oczywiście, że dokładnie tyle kosztowałoby to w Ostrowi, ale daje pewien punkt odniesienia.
I teraz zestawmy to z pieniędzmi, które przeznaczamy na funkcjonowanie samorządu.
W naszym wcześniejszym zestawieniu wskazywaliśmy, że koszt funkcjonowania Rady Miasta w 2025 roku wynosił ponad 685 tysięcy złotych, a projekt budżetu na 2026 rok przewidywał blisko 690 tysięcy złotych.
Czy naprawdę kilkaset złotych miesięcznie za możliwość obejrzenia pracy wszystkich komisji jest dla miejskiego budżetu problemem?
Jeżeli rzeczywisty koszt dla Ostrowi okaże się wyższy — policzmy go.
Jeżeli okaże się niższy — tym lepiej.
Ale przede wszystkim przestańmy dyskutować o jawności wyłącznie na poziomie ogólnych haseł.
Niech Urząd i Rada przedstawią konkretną wycenę.
I niech mieszkańcy ją zobaczą.
„RADNI BĘDĄ SIĘ BALI MÓWIĆ”?
To jeden z argumentów, który pojawia się przy dyskusjach o kamerach.
Tylko postawmy sprawę inaczej.
Dlaczego radny wybrany przez mieszkańców miałby bać się, że mieszkańcy zobaczą, co mówi podczas posiedzenia komisji?
Przecież właśnie po to został radnym.
Ma reprezentować mieszkańców.
Ma pytać.
Ma dyskutować.
Ma przedstawiać argumenty.
Ma kontrolować działania władzy wykonawczej.
Ma brać odpowiedzialność za swoje decyzje.
Kamera nie powinna być dla radnego zagrożeniem.
Powinna być narzędziem rozliczalności.
A świadomość, że każda wypowiedź może zostać odsłuchana przez mieszkańca, nie musi zabijać debaty.
Może natomiast zachęcać do tego, aby ta debata była bardziej konkretna, merytoryczna i przygotowana.
NIE CHODZI O „OGLĄDANIE RADNYCH”
I jeszcze jedno.
Nie chodzi nam o to, żeby mieszkańcy wieczorami siedzieli i oglądali komisje dla rozrywki.
Chodzi o coś znacznie prostszego.
O dostęp do informacji.
Jeżeli ktoś interesuje się planowaną inwestycją — niech może zobaczyć dyskusję na jej temat.
Jeżeli ktoś chce wiedzieć, dlaczego radni poparli albo odrzucili konkretną propozycję — niech może sprawdzić argumenty.
Jeżeli mieszkańców interesuje szkoła, droga, budżet, nieruchomość, podatki, inwestycja czy sprawa dotycząca ich ulicy — niech nie muszą opierać swojej wiedzy wyłącznie na krótkiej informacji po fakcie.
To jest właśnie realna jawność.
Nie tylko możliwość wejścia do urzędu.
Nie tylko możliwość przeczytania protokołu.
Ale możliwość zobaczenia i usłyszenia, jak działa samorząd.
TERAZ PIŁKA JEST PO STRONIE KOMISJI
I tutaj dochodzimy do najważniejszego punktu.
Petycja Marcina Łowickiego trafiła do Rady Miasta.
Zgodnie z miejskim rejestrem ma numer BR.152.6.2026, została złożona 22 września, a jej przedmiotem jest nagrywanie i publikowanie nagrań z posiedzeń Komisji Rady.
Za rozpatrywanie takich spraw odpowiada Komisja Skarg, Wniosków i Petycji.
W jej skład wchodzą m.in. Sebastian Pęksa, Małgorzata Bartkiewicz, Robert Krajewski, Marek Kukiełka i Marian Malec.
Przewodniczącym komisji jest radny Sebastian Pęksa — został wybrany na tę funkcję przez Radę Miasta.
I to właśnie tutaj chcemy postawić sprawę bardzo jasno.
Panie Przewodniczący.
I do całej Komisji Skarg, Wniosków i Petycji:
ILE JESZCZE BĘDZIEMY O TYM ROZMAWIAĆ?
Ten temat nie pojawił się wczoraj.
Nie jest wymysłem jednego mieszkańca.
Nie jest pomysłem jednej redakcji.
Nie jest chwilową internetową burzą.
My piszemy o tym od początku działalności naszego portalu.
Mieszkańcy zwracali na to uwagę.
My zwracaliśmy na to uwagę.
Teraz mieszkaniec złożył formalną petycję.
A w międzyczasie mamy przykład Czyżewa, który pokazał, że można wprowadzić konkretne rozwiązania zwiększające jawność pracy komisji.
Naprawdę trudno więc udawać, że temat jest nowy, nieznany albo niemożliwy do rozwiązania.
PANI RADNA POWIEDZIAŁA: „POROZMAWIAM Z INNYMI RADNYMI”
Warto również przypomnieć, że temat pojawił się niedawno w dyskusji w mediach społecznościowych.
Radna Małgorzata Bartkiewicz, która jest członkinią Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, zadeklarowała w komentarzach, że „porozmawia z innymi radnymi” na temat nagrywania posiedzeń komisji.
To dobry początek.
Ale dzisiaj potrzebujemy czegoś więcej niż rozmowy.
Potrzebujemy decyzji.
Potrzebujemy konkretnego stanowiska.
Potrzebujemy informacji, czy Rada Miasta zamierza ten standard jawności wprowadzić.
A jeżeli nie — to chcemy wiedzieć dlaczego.
BO JAWNOŚĆ NIE POWINNA ZALEŻEĆ OD TEGO, CZY KTOŚ MA CZAS PRZYJŚĆ DO RATUSZA
To jest chyba najważniejsza rzecz w całej tej dyskusji.
Samorząd jest dla mieszkańców.
Nie odwrotnie.
To nie mieszkańcy powinni organizować swoje życie tak, aby dostosować się do godzin posiedzeń komisji.
To urząd i Rada powinny wykorzystywać dostępne technologie, żeby przybliżać swoją pracę mieszkańcom.
Dzisiaj nagrywanie i publikowanie materiałów audiowizualnych nie jest technologiczną rewolucją.
Sesje Rady już są transmitowane.
System eSesja funkcjonuje.
Posiedzenia komisji są planowane i publikowane.
Komisje mają swoje archiwum posiedzeń.
Brakuje przede wszystkim decyzji, żeby ten sam standard przejrzystości zastosować również do komisji.
NIE CHCEMY KOLEJNEGO „KIEDYŚ”
Dlatego tym razem nie chcemy kolejnego:
„zobaczymy”.
„pomyślimy”.
„porozmawiamy”.
„trzeba przeanalizować”.
„może w przyszłości”.
Temat jest prosty.
Policzmy koszt.
Sprawdźmy możliwości techniczne.
Przygotujmy rozwiązanie.
Wprowadźmy je.
A jeśli są przeszkody — pokażmy je mieszkańcom.
Bo właśnie tak powinna wyglądać jawność.
PANIE I PANOWIE RADNI — TO JEST NAPRAWDĘ MAŁA RZECZ
W skali miejskiego budżetu.
W skali problemów, z którymi mierzy się Ostrów.
W skali pieniędzy, które miasto wydaje każdego roku.
A jednocześnie jest to rzecz, która może zrobić dużą różnicę w relacji mieszkańcy–samorząd.
Kilka kamer.
Rejestracja obrazu i dźwięku.
Archiwizacja.
Publikacja.
I mieszkańcy dostają coś, czego dziś im brakuje:
możliwość zobaczenia pracy swoich przedstawicieli wtedy, kiedy mają na to czas.
Bez pośredników.
Bez skrótów.
Bez czekania na protokół.
Bez konieczności proszenia kogokolwiek o udostępnienie informacji.
Po prostu — klikamy i oglądamy.
KOMISJA SKARG, WNIOSKÓW I PETYCJI MA TERAZ SWÓJ TEST
I może właśnie dlatego ta sprawa jest tak symboliczna.
Petycja dotycząca jawności pracy komisji trafiła właśnie do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
Czy komisja potraktuje ją jako kolejny dokument do odłożenia na później?
Czy też potraktuje ją jako okazję do rozwiązania problemu, o którym od dawna mówi część mieszkańców?
Tego jeszcze nie wiemy.
Ale jedno wiemy na pewno.
Będziemy patrzeć.
Tak samo jak mieszkańcy.
Bo skoro Rada Miasta ma pracować w ich imieniu, mieszkańcy powinni mieć możliwość zobaczenia tej pracy.
Nie po sześciu miesiącach.
Nie w skróconym protokole.
Nie w komunikacie.
Na żywo albo z nagrania.
PANIE PRZEWODNICZĄCY, CZAS NA KONKRETY
Panie Sebastianie Pęksa.
Pan jako przewodniczący Komisji Skarg, Wniosków i Petycji ma teraz bardzo konkretną sprawę na stole.
Petycja jest złożona.
Temat jest znany.
Technologia istnieje.
Rozwiązania funkcjonują w innych samorządach.
Przykład Czyżewa jest świeży i konkretny.
A mieszkańcy od dawna mówią, że chcą większej jawności.
Dlatego pytanie jest proste:
Czy Komisja Skarg, Wniosków i Petycji zrobi w tej sprawie coś więcej niż tylko formalnie rozpatrzy kolejną petycję?
Czy będzie rekomendacja?
Czy będzie konkretne rozwiązanie?
Czy będzie wycena?
Czy będzie propozycja zmiany zasad pracy Rady?
Czy wreszcie komisje Rady Miasta Ostrów Mazowiecka zaczną być dostępne dla mieszkańców również wtedy, gdy mieszkańcy nie mogą fizycznie pojawić się w ratuszu?
Bo jawność nie powinna być tylko zapisem w statucie.
Jawność powinna być praktyką.
A z praktyką jest tak, że najlepiej ją po prostu zobaczyć.
Włączając nagranie.
I właśnie tego oczekujemy.
Nie jutro. Nie „kiedyś”. Nie po kolejnej dyskusji.
Czas zacząć nagrywać.

